Translate

Translate

czwartek, 19 lutego 2015

One shot-Miłość od pierwszego spojrzenia

                                                             One shot "Miłość od pierwszego spojrzenia"
-Że co?!-wszyscy krzyknęli z oburzeniem i z krzywymi minami na mordkach
-To że, całymi dniami siedzicie w domu przed telewizorem-mówił producent-i żebyście się tak  nie nudzili, to pójdziecie
do Dodatkowej szkoły muzycznej. Przynajmniej coś porobicie nawiążecie nowe znajomości..-chciał mówić dalej ale przerwał mu  Jin
-Ale po co? przecież ja mam już 23 lata i już jestem za stary na jakąś szkołę-mówił zakładając ręce na krzyż na klatce piersiowej
-Po to żebyście się jeszcze douczyli jakiś rzeczy związanych z muzyką, a szkoła jest od 18 do 25 lat, jest to szkoła  dla bardzo utalentowanych osób i nieliczni się tam dostaną- teraz podniósł głos o pół tonu-idziecie jutro z rana na godzinę 8.00 i koniec i kropka-wyszedł i zatrzasną za sobą drzwi, a chłopcy musieli iść do domu, bez żadnego gadania i tak pewnie nic by nie wskórali, poddali się ale byli troszeczkę zdenerwowani i wkurzeni...
-Jak to będzie?-każdy powtarzał sobie w myślach, bali się trochę że nowo poznane osoby ich nie polubią, lub nawet znienawidzą.
A po za tym muszą jutro z samego rana wstać a była przecież już godzina 22.00, więc było to trochę dziwne ale poszli bardzo szybko spać.
*Następny Dzień*
-AAaaaaaa-mówił JungKook ziewając i rozciągając się-ale się wyspałem, która to godzinka-nagle podniósł głos i przerażony
wstał i zaczął się ubierać-Aigooo jest już 9.00 rano-wyszedł z pokoju i zaczął budzić innych uczestników BTS. Wstali w takim szybkim tępię, jak nigdy dotąd, byli nawet gotowi w 30 min. Po ich minach było widać, że nie jest za ciekawie.
Wyszli z domu w takim stresie że jak JiMin zamykał drzwi, to mu się aż tak ręka trzęsła, że nie mógł kluczem trafić do dziurki  od zamka. Podszedł do niego RapMon i szybko to zrobił żeby już nie przedłużać. Doszli do auta, ale mieli chyba dzisiaj pecha bo się zepsuło, nie mogło odpalić.
-No dzisiaj chyba nie pojedziemy samochodem-mówił Jin trzaskając drzwiczkami od wozu-musimy iść na pieszo
-To dalej-powiedział najmłodszy
Ale oni nie szli spokojnie, tylko biegli jak najszybciej mogli. O dziwo, dziwne że się nie spocili a ni nic, przecież na dworze  było chyba z 28 stopni, jak nie więcej. A słońce przypiekało ich jak kiełbaski na grillu. Jedna, pierwsza dobra rzecz w tym dniu, byli już bardzo blisko szkoły, wtargnęli do niej, nie zważając na nic. Teraz już podeszli  do tablicy korkowej, bo strasznie bolały ich nogi, no ja nawet się nie dziwię skoro mieli taki kawał od swojego domku do tego budynku
w którym teraz byli. Dowiedzieli się że mają teraz zajęcia w ostatniej sali na korytarzu, ale na pierwszym piętrze.
Byli koło drzwi, na czele grupy stał Kooki, dał swoją małą rączkę na klamkę, ale jednocześnie tak szybko jej nie nacisną, zastanawiał się dużo, ale po mimo tego zrobił to i wszedł jako pierwszy do środka. Staną jak wryty z trochę poszerzonymi oczami. Gdyż stałą tam bardzo piękna, młoda i bardzo utalentowana dziewczyna, którą byłaś ty. Śpiewałaś właśnie piosenkę, smutną, prawie dorównywała ci pięknością. Ale chyba dorównać nic ci nie dało, nawet wszyscy w klasie, nawet w szkole uważali że to ty jesteś najbardziej atrakcyjna.
Z odruch spojrzałaś na pierwszą osobę która weszła, zobaczyłaś Kook'iemu w oczy tak jak on ci, chociaż go nie znałaś to i tak pod twoim pięknym noskiem się pojawił lekki, ale to lekki uśmieszek, niezauważalny. Lecz w środku, nawet nie wiadomo dlaczego, ale był większy. Czułaś jakby cię coś z nim wiązało, jakby właśnie ci tego w życiu brakowało, tego spojrzenia, nie, nie, nie, jakby brakowało ci tej osoby. Spojrzałaś na Jung, prawdziwie bez żądnych kłamstw i wydawało się że on zrobił to samo, mogłaś zobaczyć co tylko chciałaś w jego przepięknych oczach, centralnie wyglądaliście jak szczere zakochane w sobie osoby. Troszkę niefortunnie dla ciebie, bo śpiewałaś piosenkę, która wpadła w takie słowa, oczywiście musiałaś ją zaśpiewać, znaczy mogłaś przerwać ale nie przyszło ci to do głowy albo może dlatego że po prostu nie chciałaś.
-And I pray to be only yours, I know now you're my only hope...- Kooki uśmiechną się, nawet nie mógł powstrzymać uśmiechu, teraz patrzał w twoje oczy ze sympatią, czułaś jak rumienisz się na zewnątrz jak i w środku, patrzyłaś na niego, tak jakby nie było nikogo w okuł. Zdenerwowana przerwałaś śpiewać, lecz nie
mogłaś oderwać wzroku od przystojnego chłopca. Jednak przerwał ci głos, lubianego nauczyciela , a był on lubiany, gdyż nigdy nie krzyczał na swoich uczniów, był
wyrozumiały i...i...i po prostu fajny
-No...no...no chłopcy, chyba jesteście nowi?-zapytał patrząc na siedem osób które stały, prawie rzecz biorąc stali na środku klasy, tylko przytaknęli bez żadnego słowa, ale znalazł się jeden chłopaczek który nie patrzył na nauczyciela, tylko na ciebie, chyba...chyba...chyba coś poczuł jak śpiewałaś-to siadajcie gdzieś, gdzie jest wolne miejsce, a tylko nie tu-wskazał miejsce palcem-bo tu siedzi nasza _________, a właśnie _________ co ja mam ci teraz postawić ze śpiewania, wiesz przepięknie śpiewałaś i bardzo cię lubię, dobra siadaj już masz tą szóstkę-z tymi słowami aż ci ulżyło, ale za nim się obejrzałaś wszyscy chłopcy siedzieli już w jakiś miejscach, koło ciebie było miejsce wolne i miałaś nadzieję że pozostało nienaruszone. Ale myliłaś się, gdyż gdy tylko rozmawiałaś z nauczycielem najmłodszy rzucił się na to miejsce. Podeszłaś do ławki bardzo spokojnie i tak też usiadłaś w trochę, dużej odległości od chłopaka. Jak usiadłaś na miejscu, on obdarzył cię bardzo słodkim spojrzeniem, a ty się nawet nie zastanowiłaś i oddałaś urocze spojrzenie.
Zbliżała się ostatnia lekcja.
-______, a w ciebie kto wkłada pieniądze żebyś stałą się sławna, czyli inaczej do jakiej....-nauczyciel chciał mówić dalej ale mu przerwałaś
-Ja ??? ja teraz należę do wytwórni "Gwiazdka", ale niedługo odchodzę..-teraz przerwał ci nauczyciel
-Ale dlaczego? przecież to jest jedna z najlepszych wytwórni na świecie
-Bo należę do niej już 3 lata i chcę coś zmienić-mówiłaś bawiąc się długopisem '
-I gdzie pójdziesz? A to nie jest tak że to oni cię wyrzucają?  A tak po za tym to przecież to ta wytwórnia zrobiła tak, że teraz jesteś sławna na całym świecie i ostatnio nawet mówili o tobie w wiadomościach, W WIADOMOŚCIACH w których się rozmawia co się dzieje na świecie, a pojawiłaś się tam ty, chyba każdy by tak chciał.
-Nie, ja sama odchodzę a producent mi nawet mówił że jak mi się nigdzie nie spodoba to mogę w każdej chwili wrócić, a skoro jestem taka sławna to nawet w innej wytwórni też tak będzie, a ostatnio po tym właśnie jak mówili o mnie w wiadomościach że odchodzę, miałam chyba ze sto telefonów czy nie chciałabym należeć  do ich wytwórni i musiałam wszystkie odrzucać, bo na samym początku zadzwoniła do mnie wytwórnia BigHit i właśnie jutro jadę tam żeby podpisać kontrakt. Kooki  od razu podniósł głowę jak powiedziałaś wytwórnię do której on też należy, uśmiechną się tak że pokazał swoje białe ząbki ale natychmiast opuścił głowę, żeby tylko nie było widać jak się cieszy z tej wiadomości. Nareszcie nadszedł koniec szkoły. Wychodziłaś właśnie z ładnego budynku, gdy nagle usłyszałaś jak ktoś woła twoje imię, szybko się odwróciłaś
-Skąd znasz moje imię?-pierwsze twoje pytanie i pierwsza twoje słowa do obcej osoby z którą siedzisz w ławce
-Słyszałem jak wszyscy się tak do ciebie zwracają, jestem JungKook ale możesz mi mówić Kook-powiedział patrząc w twoje piękne, wielkie oczy z uśmiechem. Miałaś  wrażenie że zawsze widzisz swojego nowo poznanego przyjaciela z uśmiechem na twarzy.
-Okej Kook, tak w ogóle nie zdążyliśmy się jeszcze poznać, przepraszam
-Za co? przecież to nie twoja wina że tylko zdążyłaś dla mnie zaśpiewać...-powiedział czekając na twoją reakcję
-Ale ja zawsze przepraszam, jeśli jest mi z jakiegoś powodu smutno-powiedziałaś teraz ty patrząc na jego reakcję, czułaś jakbyś znała go od dawna i jakbyś mogła z nim porozmawiać o wszystkim-A tamto, to nie śpiewałam dla ciebie-uśmiechnęłaś się tak jak byś miała się roześmiać
-Jest ci smutno z tego powodu że jeszcze się nie poznaliśmy?-zapytał zatrzymując się i już nie miał uśmiechu na ustach-jesteś taka słodka- i szedł dalej i znowu ten jego piękny uśmiech, któremu nie mogłaś się oprzeć-a tamto to wiem że też coś poczułaś.-z tymi słowami zaczerwieniłaś się, wiedziałaś że to co mówi, to prawda. Szliście, a on był zadowolony że z tobą wygrał i że miał rację. Doszliście do twojego domu.
-No to pa-pomachałaś i zdążałaś w kierunku furtki
-Ej-na te słowa odwróciłaś się-pa pa, pa pa  słodziaku
-A skąd wiesz że jestem taka słodka? Próbowałeś?
-Nie, ale jeśli mogę to zrobić-wzięłaś po woli głęboki oddech nie wiedząc co powiedzieć
-Nie...nie..nie...nie musisz, pa-poszłaś machając na pożegnanie, otworzyłaś drzwi i z szybkim tempem weszłaś do środka zamknęłaś drzwi i oparłaś się o nie siadając  na podłodze, przegryzając dolną wargę.
*Następny Dzień*
Nie musiałaś iść do szkoły, bo była sobota, ale musiałaś iść do wytwórni, więc powoli zaczęłaś się szykować. Tak naprawdę to wolałaś iść do szkoły, żeby znowu spotkać nową osobę, do której zaczęłaś coś czuć, a może ci się tylko wydawało, bo czułaś się w jego otoczeniu bardzo...bardzo....nie ważne
Byłaś już na miejscu, poszłaś do odpowiedniej sali, szczerze mówiąc to byłaś przed czasem 30 minut ale nie chciałaś tyle czasu siedzieć w domu. Otworzyłaś drzwi a tam mieli próbę jacyś inni ludzie. Ale skądś już znałaś te przepiękne twarzyczki, nagle ci się przypomniało. Było to 6 nie znanych ci jeszcze chłopaków ale jeden z nich to był Kooki. Drzwi były bardzo ciche, wręcz bez dźwięku jak się je otwierało, więc weszłaś do środka tak żeby nikt cię nie zobaczył. Słuchałaś jak ich wszystkich głosy się ze sobą zgrywały. Nadszedł czas na twoje prawdziwe przyjście, więc wyłoniłaś się z kryjówki i podeszłaś do producenta.
-Oooo, ______ wreszcie jesteś, to co idziemy-na słowa tylko przytaknęłaś i poszłaś za mężczyzną
Gdy już cię nie było w pokoju, chłopacy zaczęli gadać ze sobą
-No co, Kooki podoba ci się ta nowa?-zapytał JiMin
-Ona nie jest nowa tylko ________-powiedział trochę oburzony-ona jest bardzo fajną osobą i nie pozwolę abyś na nią mówi NOWA
-Okej, uspokój się- zaśmiał się trochę z Kook i poklepał go po głowie-Ona ci się nie podoba a może nawet się nie zauroczyłeś, Kook ty się ZAKOCHAŁEŚ
-Co ty pleciesz, wcale że nie-mówił nie dowierzając sam w to co mówi, nie chciał żeby chłopacy później coś do ciebie gadali
-Przecież od razu widać na pierwszy rzut oka, jak na nią patrzysz, jak jej bronisz, jak o niej mówisz....-chciał mówić dalej ale Jung mu przeszkodził
-No dobra może mi się trochę podoba...
-Trochę? przecież widać że sam nie wierzysz w to co mówisz-mówił JiMin z lekkością w głosie-czego się boisz przyznać?
-Dobra, zakochałem się i się nie boję przyznać-wszyscy przerwali rozmawiać, bo drzwi się na nowo otworzyły a w nich okazałaś się ty i producent, Kook się zaczerwienił z nadzieją żebyś tego nie słyszała co on przed dosłownie chwilą powiedział. I jak chciał tak się stało, gdyż ty nic nie słyszałaś
-Mam dla was taką propozycję-mówił producent patrząc raz na ciebie a raz na chłopaków
-Jaką?-odezwał się lider
-BO chciałbym żebyście nagrali z kilka piosenek, z _________, co wy na to?
-NO możemy-odezwał się Kooki głęboko oddychając-ale czy _______ się zgodziła?
-Tak, zgodziła się i bardzo się cieszę że się zgodziliście-już miałaś wychodzić z producentem gdy nagle zawołał głos JiMina
-A czy ona będzie z nami mieszkać?-zapytał, a Kooki spojrzał na niego ze złością w oczach po czym JiMin od razu się poprawił-Znaczy ________?
-Nie, chyba że chcielibyście-na te słowa od razu się uśmiechnęłaś, ale ukrywałaś swoją radość na to pytanie
-Ymm... no nie wiem-powiedział RapMon, ale jak spojrzał na smutną minę Jung to szkoda mu się go zrobiło i pomyślał że może jednak wytrzyma z dziewczyną pod jednym
dachem-no znaczy, możemy razem mieszkać
-Jak chcecie to ________, może nawet już jutro się wprowadzić- i jak powiedział tak zrobiłaś
Nadszedł następny dzień i nadszedł czas na przeprowadzkę, o dziwo wszyscy cię przyjęli z otwartymi ramionami, DOSŁOWNIE. Wszyscy na twoje przyjechanie zaczęli cię przytulać.
Tak szczerze, bardzo się cieszyłaś że będziesz mieszkać z nimi, lepiej ich poznasz i w ogóle.
*
Po jakimś miesiącu, napisałaś jedną piosenkę z zespołem i już ją wydaliście. Zgrałaś się bardzo z zespołem, a najbardziej z Kookim był to twój najlepszy przyjaciel, jakiego droga mogła ci postawić. Bardzo się cieszyłaś że jesteś z nim tak blisko, ale był to tylko twój przyjaciel, lecz on chyba do ciebie czuł coś więcej,  ale bał się ci to wyjawić, nie chciał zepsuć waszej przyjaźni, nawet nic nie podejrzewałaś. Był właśnie poniedziałek i godzina 20.00. A ciebie jeszcze nie było w domu, Jung bardzo się o ciebie martwił, gdyż było bardzo ciemno na dworze, a ty zawsze wracałaś do domu wcześnie. Była 21.00, potem 22.000, next 23.00, wszyscy już spali, lecz nie on, nie mógł zapomnieć o tobie, myślał że coś ci się stało, same czarne, nawet najczarniejszych myśli mu chodziły po głowie, aż obgryzał paznokcie, a nigdy tego nie robił, bardzo mu zależało na tobie i aż mu łezka poleciała z jednego oka na myśl że coś ci się stało a on nie miał okazji powiedzieć  ci co do ciebie czuje, nawet spędził z tobą aż tak dużo czasu ile chciał, nigdy nie dotkną twojego policzka a co gorsze nawet ust. Był zrozpaczony a zbliżała się 24.00, gdy nagle usłyszał trząśnięcie drzwi i twoje kroki zdążające do twojego pokoju. Od raz wstał z łóżka i popędził do twojego pokoiku.
-_________, co się stało, czemu tak późno wracasz do....-nie dokończył, gdy usłyszał twój płacz, aż go serduszko zabolało, na twój zrozpaczony wygląd, choć
miałaś twarz schowaną w poduszki choć i tak czuł jak się czujesz
-Idź sobie, nie chcę z tobą rozmawiać-powiedziałaś to bardzo oschle, tak...tak...tak jakby to on coś by ci zrobił, zabolały go twoje słowa, ale teraz nie zwracałaś  na to uwagi
-_______-powiedział, podchodząc do ciebie, usiadł na twoim łóżku i przytulił się do ciebie, zawsze cię pocieszał jego uścisk, w ogóle jego bliskość. Ale teraz
miałaś to gdzieś i odsunęłaś się od niego-nie oddalaj się ode mnie, i powiedz co się stało.-przez dłuższy czas nie usłyszał odpowiedzi-______-teraz podniósł  głos, tak że jeszcze nigdy nie słyszałaś tak głośnego Jung-_________, powiedz coś-złapał cię za ramiona i potrząsną
-CHCESZ WIEDZIEĆ O CO MI CHODZI???-usiadłaś na łóżku i spojrzałaś w jego oczy, zapłakana i teraz to oboje krzyczeliście, ale jak Kooki zobaczył jaka jesteś  zrozpaczona  przyciszył głos
-Tak, powiedz mi skarbie
-Byłeś kiedyś w kimś zakochany a ten ktoś w tobie nie? pewnie nie i nie wiesz co teraz czuję-chciałaś się znowu położyć na łóżku ale on złapał twoją rękę i znowu  posadził na miejscu
-Wiem....wiem-jąkał się-wiem jak to jest, co teraz czujesz
-No właśnie-aż poleciały ci kolejne łzy po zaczerwienionych policzkach od łez-czuję się po prostu koszmarnie, złość, zazdrość i wszystko co złe rozsadza mnie od środka, to niechciane uczucie, które czujesz każdego dna kiedy patrzysz na tą osobę, to przestraszenie co sobie pomyśli gdy powiesz jej co czujesz, a jak zepsujesz przyjaźń a jak dojdzie do tego że przez to że wyjawiłeś swoje uczucia ta osoba cię opuści, albo nie będzie chciała z tobą rozmawiać. TO BOLI WIESZ? NAPRAWDĘ, NIE MA CHYBA GORSZEGO BÓLU, OD TEGO-darłaś się i nie zwracałaś uwagi czy inni śpią czy nie-to zapotrzebowane uczucie od drugiej osoby, a nagle dowiadujesz się że to nie to, że nie możesz mieć tej osoby. Że musisz o niej zapomnieć, i zapomnieć o swoim przepiękny uczuciu o tym że nigdy nie będziesz szczęśliwy z tą osobą, nie będziesz mógł dzielić z nią szczęścia, uczucia i miłości, nic, a co gorsza nie będzie tak jak kiedyś, to przerażenie w jej oczach gdy nie wie co ma powiedzieć, nie da się opisać tego bólu, a wszyscy mówią że będzie dobrze ale to tylko dlatego że nigdy nie czuli odepchnięcia od kochanej osoby, oni nie  wiedzą co my teraz czujemy, NAPRAWDĘ I NIKOMU TEGO NIE POLECAM, nigdy więcej tak nie chcę, wole być sama niż-spojrzałaś w jego oczy zapłakana- żyć z uczuciem odepchnięcia przecież to ciągle będziesz pamiętać i po prostu NIE, NIE, NIE-uderzyłaś dłońmi o łóżko, byłaś taka słaba z cierpienia-CIERPIĘ, WIESZ I TERAZ NIC MNIE NIE POCIESZY CZUJESZ SIĘ JAK JAKAŚ ZABAWECZKA, KTÓĄ KTOŚ WYKORZYSTAŁ-z twojego cierpienia aż Jung poleciała jedna łezka po policzku
-kto cię zranił?-powiedział po cichu, nie chciałaś odpowiadać mu na to pytanie, jednak on nie dawał za wygraną -_______, kto?-potrząsną tobą i krzykną
chciałaś to wykrzyczeć ale nie dawałaś rady-___________, odpowiedz MI, MÓW...
-TY...-spojrzałaś w jego oczy z przerażeniem, co teraz będzie dalej, czy właśnie w minutę zepsółaś waszą przyjaźń, ale nie chciałaś żeby coś powiedział więc mówiłaś
dalej-TY, TY MNIE ZRANIŁEŚ, CZUŁAM COŚ DO CIEBIE OD DŁUŻSZEGO CZASU, ALE TO BOLI....BOLI MNIE TA MIŁOŚĆ TO UCZUCIE KTÓRYM CIĘ DAŻĘ, WIĘC PO PROSTU MUSZĘ
ZAPOMNIEĆ O....-nie zdążyłaś nic powiedzieć, gdyż twoje i Kookieo wargi się zbliżyły, a ty czułaś słony posmak od łez na języku, zamknęłaś oczy, chciałaś się
od niego oderwać, gdyż to jego obecność sprawiała ci ból ale nie mogłaś, miałaś do niego słabość. Oderwał się od ciebie
-Też cię kocham _________, i nie mów że cię ranię, bo mnie to boli, za bardzo cię kocham i proszę nie rań mnie i zawszę przy mnie bądź-jeszcze raz leciutko zbliżył się
do twojich warg, miał cię pocałować ale zdążyłaś coś powiedzieć

-Obiecuję-i wasze wargi się złączyły, tylko chciałaś żeby ta chwila trwała wiecznie. <3





Przepraszam za wszystkie błędy 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz