Hej, ten scenariusz jest dedykowany Martynie ( mojej przyjaciółce ). Mam nadzieję że wam też się
spodoba. Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne :)
Miłego czytania.
Miłego czytania.
-Natasha
One Shot „ Domek
Letniskowy”
-Przepraszam ale ja już muszę iść-powiedziała twoja przyjaciółka,
przyśpieszając kroku.
-Ale miałaś jeszcze ze mną wypić kawę …-powiedziałaś podążając za nią
-Strasznie cię przepraszam-zatrzymała się-innym razem ci to wynagrodzę-pocałowała cię w czoło-ale teraz idź sama, proszę-poszła i pomachała ci na porzegnanie.
No to muszę iść sama, a ja tak nie lubię chodzić sama pić kawę, ale robi się zimno więc chyba zostanę w środku. O nie, ten dzień jest do kitu „twoje przemyślenia „
Weszłaś do kawiarni i zamówiłaś gorącą czekoladę, usiadłaś obojętnie w jakim stoliku i grzecznie zaczęłaś sprawdzać telefon. Na szczęście miałaś swoją komórkę przy sobie bo często jest tak że jaj zapominasz albo bierzesz rozładowany telefon, to była dla ciebie normalka. Jednak tym razem się ucieszyłaś bo telefon był całkowicie sprawny. Siedziałaś tak jakoś 30 min, strasznie nie chciało ci się wracać do domu, a jeszcze że padał deszcz, a nie wspomnę o wietrze……. Postanowiłaś domówić sobie jeszcze jakieś ciasto, żeby tak nie siedzieć tylko na telefonie i czymś się zająć. Znowu usiadłaś na tym samym miejscu co wcześniej, o dziwo wszyscy już wyszli z kawiarni i zostałaś sama. Strasznie dziwne uczucie, taka straszna cisza, a na dworze taki panujący nie pokój. Wzięłaś pierwszy kęs ciasta i usłyszałaś dzwoneczek, który oznaczał że ktoś wszedł do „ Café” . Aż zaniemówiłaś i wolniej zaczęłaś przeżuwać, gdyż do środka wszedł bardzo wysoki i przystojny chłopak. Wyglądał na jakieś 20 lat, miał blond włosy z kolorowymi końcówkami, był ubrany w bluzę, rurki i conversy. Twoje wzrok ciągle podążał za płcią męską, jednak żeby sobie czegoś nie pomyślał albo żeby nie zobaczył że się w niego wgapiasz czasami zaglądałaś w telefon, który musiałaś ciągle odblokowywać, bo nie poświęcałaś mu takiej uwagi. Chłopak podszedł do kafejki i sobie coś zamówił, gdy dostał swoje jedzenie poszedł usiąść, w tym akurat momencie próbowałaś na niego nie patrzeć, choć było to trudne, sama nie wiesz dlaczego po prostu było.
-Przepraszam, czy mógłbym z tobą usiąść, bo wiesz sam nie lubię siedzieć, a jest nas tu tylko dwoje-powiedział uśmiechając się do ciebie. Jednak ty byłaś takim wyjątkiem kobiety , czyli jak chłopak który ci się podoba coś do ciebie powie to ty nigdy się nie denerwujesz i zachowujesz się normalnie, jednak gdy się zakochasz to serce zaczyna szybciej bić, nogi zmieniają się w watę, rumienisz się, jąkasz, przegryzasz dolną wargę i nie wiesz co masz mówić, a i ciężej oddychasz.
-Jasne, siadaj i właśnie zauważyłam że jesteśmy tylko we dwoje. A i jak by był tu taj chłopak to chyba byś się do niego nie dosiadł, co nie ?-zaśmiałaś się, a on wgapił się w swoją kawę
-No nie, szczerz mówiąc to spodobałaś mi się jak tu przechodziłem i musiałem tu wejść-popatrzył na ciebie-co ty tam ciągle tak robisz w tym telefonie?- powiedział ale że przez chwilkę nie byłaś na nim skoncentrowana, zabrał ci go
-Ej, oddaj-wyjęłaś rękę po telefon
-Nie słuchałaś mnie więc masz za karę-wystawił ci język
-Ale ja słuchałam, naprawdę
-To co powiedziałem- zmrużył oczy a ty po nim
-No że nie mogłeś się powstrzymać tu wejść bo jestem taka piękna-zaśmiałaś się
-No dobra może trochę przekręciłaś ale masz ten telefon ale nie wchodź na niego, uzależnienie ?-zapytał popijając
-Ja nie mam żadnego uzależnienia-uśmiechnęłaś się
-Do telefonu nie, ale pewnie do czegoś innego tak-mówił chichotając po nosem
-Tak mam uzależnienie-aż wytrzeszczał oczy gdy to powiedziałaś-co się tak patrzysz ? mam uzależnienie od skubania słonecznika-oboje się roześmialiście, na cały głos tak że sprzedawczyni za kasą dziwnie się na was spojrzała
-Wiesz polubiłem cię-powiedział patrząc w twoje oczy-fajna jesteś
-No wiem i jestem jeszcze piękna, inteligentna, zabawna, ruchowa, żartobliwa….-przerwał ci
-Ej nie musisz mi mówić rzeczy które wiem-na te przemiłe słowa aż pojawiły ci się motylki w brzuchu
-Jesteś miły
-Mówiłem ci, nie mów mi rzeczy które wiem-nie wiem ale ciągle wam nie schodziły uśmiechy z twarzy
Rozmawialiście tak przez dobrą godzinkę, i jeszcze się sobie nie znudziliście, naprawdę ten chłopak ci się spodobał, a jesteś taka zacofana że nawet się nie dowiedzieliście swoich imion przez godzinę!!!
Nagle zaczęłaś się śmiać bez przyczyny
-Coś się stało, a to te narkotyki, rozumiem-roześmiał się
-W ogóle, zapomniałam się zapytać Jak masz na imię ? To nie moja wina ty mi takie prochy dałeś-oboje w przenośni leżeliście na ziemi ze śmiechu.(Tak jakby co to „narkotyki” to żart XD)
-A no fakt, ja mam na imię Namjoon, ale znajomi na mnie mówią Rap Monster, a ty ?
-Ja mam na imię _________
-Mam takie pytanie dasz mi swój numer telefonu ?-zapytał jąkając się
-No nie-jakoś tak posmutniał-bo ja nie daję nowo poznanemu chłopaku numeru, ale ty możesz mi dać swój-i znowu pokazał swoje białe kły
-A czemu nie dajesz?
-Bo nie lubię się nie cierpli wić, czy jednak zadzwoni czy nie, więc od kąt pamiętam to ja biorę numer telefonu chłopaka-on tylko przytakną i wyją telefon z kieszeni i podyktował ci numer.
Zaczęliście rozmawiać, obojętnie o czym, nie interesowało to was.
-No tutaj jesteś-nagle ktoś krzykną z drzwi wejściowych do kafejki, RapMon szybko się odwrócił-Szukaliśmy cię cały dzień-do waszego stolika podeszło sześciu chłopaków, a RapMon wydał tylko minę wkurzenia.
-Po co mnie szukaliście?-z tym pytaniem oparłaś się o krzesło i spojrzałaś na telefon
-O boże już ta godzina-mówiłaś do siebie w myślach, wytrzeszczyłaś źrenice, była 21.30, a ty musiałaś już iść do domu.
-Przepraszam-nagle przeszkodziłaś w rozmowach chłopaków i wszyscy na ciebie spojrzeli-ja już muszę iść i nie to nie przez was, za bardzo się zagadałam, pa Namjoon i wam-pomachałaś na pożegnanie i poszłaś do swojego domku.
Na następny dzień zadzwoniłaś do RapMona i umówiłaś się z nim na następne spotkanie. Po krótkim czasie zaczęłaś coś czuć do przyjaciela, tak dobrze przeczytaliście po kilku spotkaniach, co ja mówię spotykaliście się co drugi dzień, staliście się najlepszymi przyjaciółmi. Kiedyś chciałaś powiedzieć RapMon owi że coś do niego czujesz, ale wiedziałaś że to by było bez sensu tylko byś straciła ważną osobę, a z kąt to wiedziałaś ? Gdyż Namjoon zawsze powtarzał że cię kocha ale to jak siostrę. Więc się poddałaś i po prostu próbowałaś o nim zapomnieć. A co miałaś zrobić ? Cierpieć na pewno nie chciałaś.
-Dryg, Dryg!!! –twój telefon zadzwonił i rozniósł po sobie głuche echo.
-Halo-odebrałaś słuchawkę, nie zważając na to kto dzwoni
-Cześć, tu Namjoon, pakuj się-nawet nie zdążyłaś nic powiedzieć, gdyż telefon od razu się rozłączył
Nie wiedziałaś co robić, czy słuchać się RapMon czy wręcz przeciwnie. Po krótkim namyśle jednak zrobiłaś to co kazał, gdyż przez jakiś czas miałaś wolne, a nie chciało ci się siedzieć w domu.
Nawet nie zdążyłaś się spakować a cały zespół o którym dopiero się dowiedziałaś, gdy poznałaś bliżej Namjoona. Ostatecznie spodobała ci się ich muzyka, ale ty i tak zostawałaś przy rapie.
Przyjechali, ale i tak musieli na ciebie czekać, bo ty nie miałaś zamiaru się spieszyć, jeszcze byś czegoś zapomniała.
-Gdzie jedziemy?-zapytałaś, jak zawsze zadowolona. Właśnie wsiadałaś do auta chłopaków.
-Jedziemy nad morze, i nie mogłaś się trochę bardziej pośpieszyć?-powiedział, nie kto inny jak Rap Mon
-Nie-powiedziałaś modyfikując głos
Droga zmierzała wam nieubłagalnie długo, choć tak nie było. Siedziałaś koło twojego przyjaciela, a gdy był ostry zakręt przypadkiem na niego poleciałaś robiącą się przy tym bardzo czerwona. Jednak nic więcej się nie zdarzyło takiego, żeby przykuło uwagę.
Byliście już na miejscu, a że miejsce zamieszkania mieliście blisko wody, to jak się wysiadło od razu z samochodu czuło się naturalny zapach bryzy.
-Będziemy mieszkać w domkach letniskowych- powiedział Jin.
-No to fajnie- powiedziałaś
-Ale, domki są dwu osobowe
-No zawsze musi być jakiś haczyk-powiedziałaś, jednak miałaś nadzieję że będziesz dzieliła go z Namjoonem.
-A ty będziesz go dzielić z JiMinem-udawałaś szczęśliwą, jednak w środku byłaś troszeczkę przygnębiona, jednak jak los tak chciał to niech tak będzie miał.
Weszłaś właśnie do domku z towarzyszem, który miał z tobą mieszkać.
-Idziesz dzisiaj na imprezę?-zapytał, kładąc torbę na łóżku
- Jaką imprezę ?-zrobiłaś dziwną minę
-Znaczy na taką potańcówkę-powiedział, a ty chciałaś zapytać, lecz nie zdążyła, bo właśnie otworzyły się drzwi, a do środka wszedł RapMon, który cię lekko przytulił i powiedział
-Idziesz się przejść?-zapytał oddalając się od ciebie
-Jasne, ale że teraz?-spytałaś patrząc na swoją walizkę która była do połowy wypakowana a do drugiej połowy nie.
-Tak-złapał cię za nadgarstek i wyprowadził na dwór.
-Ale miałaś jeszcze ze mną wypić kawę …-powiedziałaś podążając za nią
-Strasznie cię przepraszam-zatrzymała się-innym razem ci to wynagrodzę-pocałowała cię w czoło-ale teraz idź sama, proszę-poszła i pomachała ci na porzegnanie.
No to muszę iść sama, a ja tak nie lubię chodzić sama pić kawę, ale robi się zimno więc chyba zostanę w środku. O nie, ten dzień jest do kitu „twoje przemyślenia „
Weszłaś do kawiarni i zamówiłaś gorącą czekoladę, usiadłaś obojętnie w jakim stoliku i grzecznie zaczęłaś sprawdzać telefon. Na szczęście miałaś swoją komórkę przy sobie bo często jest tak że jaj zapominasz albo bierzesz rozładowany telefon, to była dla ciebie normalka. Jednak tym razem się ucieszyłaś bo telefon był całkowicie sprawny. Siedziałaś tak jakoś 30 min, strasznie nie chciało ci się wracać do domu, a jeszcze że padał deszcz, a nie wspomnę o wietrze……. Postanowiłaś domówić sobie jeszcze jakieś ciasto, żeby tak nie siedzieć tylko na telefonie i czymś się zająć. Znowu usiadłaś na tym samym miejscu co wcześniej, o dziwo wszyscy już wyszli z kawiarni i zostałaś sama. Strasznie dziwne uczucie, taka straszna cisza, a na dworze taki panujący nie pokój. Wzięłaś pierwszy kęs ciasta i usłyszałaś dzwoneczek, który oznaczał że ktoś wszedł do „ Café” . Aż zaniemówiłaś i wolniej zaczęłaś przeżuwać, gdyż do środka wszedł bardzo wysoki i przystojny chłopak. Wyglądał na jakieś 20 lat, miał blond włosy z kolorowymi końcówkami, był ubrany w bluzę, rurki i conversy. Twoje wzrok ciągle podążał za płcią męską, jednak żeby sobie czegoś nie pomyślał albo żeby nie zobaczył że się w niego wgapiasz czasami zaglądałaś w telefon, który musiałaś ciągle odblokowywać, bo nie poświęcałaś mu takiej uwagi. Chłopak podszedł do kafejki i sobie coś zamówił, gdy dostał swoje jedzenie poszedł usiąść, w tym akurat momencie próbowałaś na niego nie patrzeć, choć było to trudne, sama nie wiesz dlaczego po prostu było.
-Przepraszam, czy mógłbym z tobą usiąść, bo wiesz sam nie lubię siedzieć, a jest nas tu tylko dwoje-powiedział uśmiechając się do ciebie. Jednak ty byłaś takim wyjątkiem kobiety , czyli jak chłopak który ci się podoba coś do ciebie powie to ty nigdy się nie denerwujesz i zachowujesz się normalnie, jednak gdy się zakochasz to serce zaczyna szybciej bić, nogi zmieniają się w watę, rumienisz się, jąkasz, przegryzasz dolną wargę i nie wiesz co masz mówić, a i ciężej oddychasz.
-Jasne, siadaj i właśnie zauważyłam że jesteśmy tylko we dwoje. A i jak by był tu taj chłopak to chyba byś się do niego nie dosiadł, co nie ?-zaśmiałaś się, a on wgapił się w swoją kawę
-No nie, szczerz mówiąc to spodobałaś mi się jak tu przechodziłem i musiałem tu wejść-popatrzył na ciebie-co ty tam ciągle tak robisz w tym telefonie?- powiedział ale że przez chwilkę nie byłaś na nim skoncentrowana, zabrał ci go
-Ej, oddaj-wyjęłaś rękę po telefon
-Nie słuchałaś mnie więc masz za karę-wystawił ci język
-Ale ja słuchałam, naprawdę
-To co powiedziałem- zmrużył oczy a ty po nim
-No że nie mogłeś się powstrzymać tu wejść bo jestem taka piękna-zaśmiałaś się
-No dobra może trochę przekręciłaś ale masz ten telefon ale nie wchodź na niego, uzależnienie ?-zapytał popijając
-Ja nie mam żadnego uzależnienia-uśmiechnęłaś się
-Do telefonu nie, ale pewnie do czegoś innego tak-mówił chichotając po nosem
-Tak mam uzależnienie-aż wytrzeszczał oczy gdy to powiedziałaś-co się tak patrzysz ? mam uzależnienie od skubania słonecznika-oboje się roześmialiście, na cały głos tak że sprzedawczyni za kasą dziwnie się na was spojrzała
-Wiesz polubiłem cię-powiedział patrząc w twoje oczy-fajna jesteś
-No wiem i jestem jeszcze piękna, inteligentna, zabawna, ruchowa, żartobliwa….-przerwał ci
-Ej nie musisz mi mówić rzeczy które wiem-na te przemiłe słowa aż pojawiły ci się motylki w brzuchu
-Jesteś miły
-Mówiłem ci, nie mów mi rzeczy które wiem-nie wiem ale ciągle wam nie schodziły uśmiechy z twarzy
Rozmawialiście tak przez dobrą godzinkę, i jeszcze się sobie nie znudziliście, naprawdę ten chłopak ci się spodobał, a jesteś taka zacofana że nawet się nie dowiedzieliście swoich imion przez godzinę!!!
Nagle zaczęłaś się śmiać bez przyczyny
-Coś się stało, a to te narkotyki, rozumiem-roześmiał się
-W ogóle, zapomniałam się zapytać Jak masz na imię ? To nie moja wina ty mi takie prochy dałeś-oboje w przenośni leżeliście na ziemi ze śmiechu.(Tak jakby co to „narkotyki” to żart XD)
-A no fakt, ja mam na imię Namjoon, ale znajomi na mnie mówią Rap Monster, a ty ?
-Ja mam na imię _________
-Mam takie pytanie dasz mi swój numer telefonu ?-zapytał jąkając się
-No nie-jakoś tak posmutniał-bo ja nie daję nowo poznanemu chłopaku numeru, ale ty możesz mi dać swój-i znowu pokazał swoje białe kły
-A czemu nie dajesz?
-Bo nie lubię się nie cierpli wić, czy jednak zadzwoni czy nie, więc od kąt pamiętam to ja biorę numer telefonu chłopaka-on tylko przytakną i wyją telefon z kieszeni i podyktował ci numer.
Zaczęliście rozmawiać, obojętnie o czym, nie interesowało to was.
-No tutaj jesteś-nagle ktoś krzykną z drzwi wejściowych do kafejki, RapMon szybko się odwrócił-Szukaliśmy cię cały dzień-do waszego stolika podeszło sześciu chłopaków, a RapMon wydał tylko minę wkurzenia.
-Po co mnie szukaliście?-z tym pytaniem oparłaś się o krzesło i spojrzałaś na telefon
-O boże już ta godzina-mówiłaś do siebie w myślach, wytrzeszczyłaś źrenice, była 21.30, a ty musiałaś już iść do domu.
-Przepraszam-nagle przeszkodziłaś w rozmowach chłopaków i wszyscy na ciebie spojrzeli-ja już muszę iść i nie to nie przez was, za bardzo się zagadałam, pa Namjoon i wam-pomachałaś na pożegnanie i poszłaś do swojego domku.
Na następny dzień zadzwoniłaś do RapMona i umówiłaś się z nim na następne spotkanie. Po krótkim czasie zaczęłaś coś czuć do przyjaciela, tak dobrze przeczytaliście po kilku spotkaniach, co ja mówię spotykaliście się co drugi dzień, staliście się najlepszymi przyjaciółmi. Kiedyś chciałaś powiedzieć RapMon owi że coś do niego czujesz, ale wiedziałaś że to by było bez sensu tylko byś straciła ważną osobę, a z kąt to wiedziałaś ? Gdyż Namjoon zawsze powtarzał że cię kocha ale to jak siostrę. Więc się poddałaś i po prostu próbowałaś o nim zapomnieć. A co miałaś zrobić ? Cierpieć na pewno nie chciałaś.
-Dryg, Dryg!!! –twój telefon zadzwonił i rozniósł po sobie głuche echo.
-Halo-odebrałaś słuchawkę, nie zważając na to kto dzwoni
-Cześć, tu Namjoon, pakuj się-nawet nie zdążyłaś nic powiedzieć, gdyż telefon od razu się rozłączył
Nie wiedziałaś co robić, czy słuchać się RapMon czy wręcz przeciwnie. Po krótkim namyśle jednak zrobiłaś to co kazał, gdyż przez jakiś czas miałaś wolne, a nie chciało ci się siedzieć w domu.
Nawet nie zdążyłaś się spakować a cały zespół o którym dopiero się dowiedziałaś, gdy poznałaś bliżej Namjoona. Ostatecznie spodobała ci się ich muzyka, ale ty i tak zostawałaś przy rapie.
Przyjechali, ale i tak musieli na ciebie czekać, bo ty nie miałaś zamiaru się spieszyć, jeszcze byś czegoś zapomniała.
-Gdzie jedziemy?-zapytałaś, jak zawsze zadowolona. Właśnie wsiadałaś do auta chłopaków.
-Jedziemy nad morze, i nie mogłaś się trochę bardziej pośpieszyć?-powiedział, nie kto inny jak Rap Mon
-Nie-powiedziałaś modyfikując głos
Droga zmierzała wam nieubłagalnie długo, choć tak nie było. Siedziałaś koło twojego przyjaciela, a gdy był ostry zakręt przypadkiem na niego poleciałaś robiącą się przy tym bardzo czerwona. Jednak nic więcej się nie zdarzyło takiego, żeby przykuło uwagę.
Byliście już na miejscu, a że miejsce zamieszkania mieliście blisko wody, to jak się wysiadło od razu z samochodu czuło się naturalny zapach bryzy.
-Będziemy mieszkać w domkach letniskowych- powiedział Jin.
-No to fajnie- powiedziałaś
-Ale, domki są dwu osobowe
-No zawsze musi być jakiś haczyk-powiedziałaś, jednak miałaś nadzieję że będziesz dzieliła go z Namjoonem.
-A ty będziesz go dzielić z JiMinem-udawałaś szczęśliwą, jednak w środku byłaś troszeczkę przygnębiona, jednak jak los tak chciał to niech tak będzie miał.
Weszłaś właśnie do domku z towarzyszem, który miał z tobą mieszkać.
-Idziesz dzisiaj na imprezę?-zapytał, kładąc torbę na łóżku
- Jaką imprezę ?-zrobiłaś dziwną minę
-Znaczy na taką potańcówkę-powiedział, a ty chciałaś zapytać, lecz nie zdążyła, bo właśnie otworzyły się drzwi, a do środka wszedł RapMon, który cię lekko przytulił i powiedział
-Idziesz się przejść?-zapytał oddalając się od ciebie
-Jasne, ale że teraz?-spytałaś patrząc na swoją walizkę która była do połowy wypakowana a do drugiej połowy nie.
-Tak-złapał cię za nadgarstek i wyprowadził na dwór.
Szliście brzegu morza,
po zimnym już piachu lecz i tak w ręce trzymałaś swoje buty. Słońce po woli
zachodziło robiąc po sobie kolorowe niebo, wale morze po cichu zwalniały tępa.
Wszystko w o kół
wydawało się takie spokojne, ciche, bez przeszkód lecz kiedy zaczynał się dzień tak nie było.
Obydwoje wgapialiście się w wale i jej otoczenie, tylko nie na siebie. Mówiliście bardzo powoli i nie za głośno, tak z umiarem.
-A idziesz dzisiaj na potańcówkę?-nadal na siebie nie patrzyliście
-Nie, nie mam jakiejś ochoty-powiedziałaś głęboko przełykając ślinę-a ty ?
-Ja też nie……-nie wiedział co ma dalej mówić
-Jak to?-spojrzałaś na niego poważnie-przecież wszyscy chłopacy idą i ty też miałeś iść
-No to prawda ale będą musieli iść beze mnie-powiedział drapiąc się stylu głowy- też tak jakoś mi się ode chciało. Nie chciałaś pytać o więcej chłopaka dlaczego mu się ode chciało bo nigdy by ci i tak nie powiedział. Po woli zdążaliście w stronę twojego domku, nic nie mówiąc. Nastała cisza.
-No to pa-powiedziałaś pierwsza, miałaś otwierać drzwi ale zatrzymałaś się i powiedziałaś coś jeszcze do Namjonna- No to do jutra
-No…znaczy…no tak-chłopak był jakiś podejrzany. Myślałaś tylko ,że w tym dnu stanie się jeszcze coś i nie będziesz mogła zasnąć normalnie w łóżku, nawet jego.
Miałaś w głowie mętlik, już sama nie wiedziałaś co myśleć. Położyłaś się na łóżku, była godzina z 21. Nadal jednak myślałaś że o czymś zapomniałaś, albo coś gdzieś zostawiłaś. A zapomniałaś zostawiłaś swoje serce przy sercu RapMona, ale nie wiesz czy jego zaakceptuje twoje. Jednak teraz nie chodziło o to.
Patrzyłaś się w sufit i wyobraziłaś sobie woje myśli, jak to zawszę robią w komediach. Długo to nie było, gdyż znowu ktoś przerwał ci jakąś chwilę i otworzył drzwi, od ruchowo spojrzałaś w tamtą stronę.
Nie byłaś już taka zła, jak zobaczyłaś kto wszedł do środka i położył się koło ciebie.
-Co się stało-zapytałaś Namjonna, widziałaś że czymś jest przejęty.
-Ci iii-ten tylko zatkał ci ust swoim palcem, a ty na niego spojrzałaś a przy okazji zrobiłaś zeza, a on się uśmiechną i chyba wyluzował. Chciałaś coś powiedzieć, no ale nie mogłaś.
-Daj mi tylko coś powiedzieć-powiedział, a ty zapięłaś usta na niewidzialny suwak-No bo ja od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale się bałem. Jednak Chłopacy też mnie namówili żebym to powiedział i nie dusił swoich uczuć do ciebie-na te słowa przełknęłaś ślinę i rozszerzyłaś swoje oczy.-Bo od dłuższego czasu coś do ciebie czuję. Na początku to podobałaś mi się tylko, potem się w tobie zauroczyłem, a teraz zakochałem, sory nie umiem mówić o swoich uczuciach-uśmiechnęłaś się-ale chyba nie muszę ci mówić że jesteś dla mnie, od jakiegoś tygodnia najważniejsza na świecie i nie chciałbym cię stracić, bo to już pewnie wiesz, więc jeśli nie czujesz tego co ja to i tak zostańmy przyjaciółmi, dobrze?-ty tylko się uśmiechnęłaś
-Dobrze-nagle i na jego pięknej twarzy zastał uśmiech-ale…ale ja też coś do ciebie czuję-położyłaś swoje ręce na jego. On nie chciał nic mówić i szybko wydostał się z twojego uścisku żeby dotknąć twoich policzków. Zbliżył się i dotkną twojego nosa, zatrzymał się jeszcze na chwilkę żeby zobaczyć czy y tego w ogóle chcesz. Jednak ty nie stawiałaś oporów. I wasze usta spotkały się, zakleiły się w jedność. Wasze pocałunki pogłębiały, przeszły z jednego zwykłego, do tysiąca i to z języczkiem.
Nagle on wstał z waszą bliskością do góry. Staliście a on podejmował ruchy których nie mogłaś pojąć. Teraz obił cię o ścianę, oczywiście dosyć lekko więc nie poczułaś bólu. Wasz pocałunek na razie się nie rozerwał. Po woli zaczęłaś wkładać ręce pod koszulkę, nie wiedziałaś co sama robiłaś, lecz strasznie cię ponosiło, a dopiero zaczęliście chodzić.
Jednak wasze miźganie przerwały znowu te idiotyczne drzwi. Oczywiście ty zawszę zwalałaś całą winę na przedmioty, ale to nie ważne. Do środka weszło sześciu chłopaków, znaczy nie weszło do końca bo stało w przejściu ze zdziwienia patrzeli na ciebie i na niego. Właśnie staliście przy ścianie, byliście strasznie blisko siebie, a ty trzymałaś ręce pod jego koszulką . Osoby które stały w przejściu aż rozszerzyły oczy i zaczęły chichotać pod nosem, na wasz widok. A wy w szybkim tępię wróciliście do najzwyczajniejszej pozycji. Czyli stanęliście przodem do nich i na odpowiednią odległość od siebie.
-Nie no możecie nadal się tak miźgać, a my możemy iść-powiedział Suga
-NIE-krzyknęłaś z poważną miną
-Nie, dlaczego? Widać że przywykliście do siebie, jakby jedno ciało-wszyscy przed wami zaczęli się śmiać na słowa V
-Czemu nie mówiliście żebyśmy przyszli później?-powiedział z uśmiechem JiMin
-Dobra, skończcie-powiedział dość poważnie RapMon
-No ok, ale właściwie dobrze że przyszliśmy w tym momencie a nie później-powiedział Kook, a wszyscy zaczęli wchodzić do środka
wydawało się takie spokojne, ciche, bez przeszkód lecz kiedy zaczynał się dzień tak nie było.
Obydwoje wgapialiście się w wale i jej otoczenie, tylko nie na siebie. Mówiliście bardzo powoli i nie za głośno, tak z umiarem.
-A idziesz dzisiaj na potańcówkę?-nadal na siebie nie patrzyliście
-Nie, nie mam jakiejś ochoty-powiedziałaś głęboko przełykając ślinę-a ty ?
-Ja też nie……-nie wiedział co ma dalej mówić
-Jak to?-spojrzałaś na niego poważnie-przecież wszyscy chłopacy idą i ty też miałeś iść
-No to prawda ale będą musieli iść beze mnie-powiedział drapiąc się stylu głowy- też tak jakoś mi się ode chciało. Nie chciałaś pytać o więcej chłopaka dlaczego mu się ode chciało bo nigdy by ci i tak nie powiedział. Po woli zdążaliście w stronę twojego domku, nic nie mówiąc. Nastała cisza.
-No to pa-powiedziałaś pierwsza, miałaś otwierać drzwi ale zatrzymałaś się i powiedziałaś coś jeszcze do Namjonna- No to do jutra
-No…znaczy…no tak-chłopak był jakiś podejrzany. Myślałaś tylko ,że w tym dnu stanie się jeszcze coś i nie będziesz mogła zasnąć normalnie w łóżku, nawet jego.
Miałaś w głowie mętlik, już sama nie wiedziałaś co myśleć. Położyłaś się na łóżku, była godzina z 21. Nadal jednak myślałaś że o czymś zapomniałaś, albo coś gdzieś zostawiłaś. A zapomniałaś zostawiłaś swoje serce przy sercu RapMona, ale nie wiesz czy jego zaakceptuje twoje. Jednak teraz nie chodziło o to.
Patrzyłaś się w sufit i wyobraziłaś sobie woje myśli, jak to zawszę robią w komediach. Długo to nie było, gdyż znowu ktoś przerwał ci jakąś chwilę i otworzył drzwi, od ruchowo spojrzałaś w tamtą stronę.
Nie byłaś już taka zła, jak zobaczyłaś kto wszedł do środka i położył się koło ciebie.
-Co się stało-zapytałaś Namjonna, widziałaś że czymś jest przejęty.
-Ci iii-ten tylko zatkał ci ust swoim palcem, a ty na niego spojrzałaś a przy okazji zrobiłaś zeza, a on się uśmiechną i chyba wyluzował. Chciałaś coś powiedzieć, no ale nie mogłaś.
-Daj mi tylko coś powiedzieć-powiedział, a ty zapięłaś usta na niewidzialny suwak-No bo ja od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale się bałem. Jednak Chłopacy też mnie namówili żebym to powiedział i nie dusił swoich uczuć do ciebie-na te słowa przełknęłaś ślinę i rozszerzyłaś swoje oczy.-Bo od dłuższego czasu coś do ciebie czuję. Na początku to podobałaś mi się tylko, potem się w tobie zauroczyłem, a teraz zakochałem, sory nie umiem mówić o swoich uczuciach-uśmiechnęłaś się-ale chyba nie muszę ci mówić że jesteś dla mnie, od jakiegoś tygodnia najważniejsza na świecie i nie chciałbym cię stracić, bo to już pewnie wiesz, więc jeśli nie czujesz tego co ja to i tak zostańmy przyjaciółmi, dobrze?-ty tylko się uśmiechnęłaś
-Dobrze-nagle i na jego pięknej twarzy zastał uśmiech-ale…ale ja też coś do ciebie czuję-położyłaś swoje ręce na jego. On nie chciał nic mówić i szybko wydostał się z twojego uścisku żeby dotknąć twoich policzków. Zbliżył się i dotkną twojego nosa, zatrzymał się jeszcze na chwilkę żeby zobaczyć czy y tego w ogóle chcesz. Jednak ty nie stawiałaś oporów. I wasze usta spotkały się, zakleiły się w jedność. Wasze pocałunki pogłębiały, przeszły z jednego zwykłego, do tysiąca i to z języczkiem.
Nagle on wstał z waszą bliskością do góry. Staliście a on podejmował ruchy których nie mogłaś pojąć. Teraz obił cię o ścianę, oczywiście dosyć lekko więc nie poczułaś bólu. Wasz pocałunek na razie się nie rozerwał. Po woli zaczęłaś wkładać ręce pod koszulkę, nie wiedziałaś co sama robiłaś, lecz strasznie cię ponosiło, a dopiero zaczęliście chodzić.
Jednak wasze miźganie przerwały znowu te idiotyczne drzwi. Oczywiście ty zawszę zwalałaś całą winę na przedmioty, ale to nie ważne. Do środka weszło sześciu chłopaków, znaczy nie weszło do końca bo stało w przejściu ze zdziwienia patrzeli na ciebie i na niego. Właśnie staliście przy ścianie, byliście strasznie blisko siebie, a ty trzymałaś ręce pod jego koszulką . Osoby które stały w przejściu aż rozszerzyły oczy i zaczęły chichotać pod nosem, na wasz widok. A wy w szybkim tępię wróciliście do najzwyczajniejszej pozycji. Czyli stanęliście przodem do nich i na odpowiednią odległość od siebie.
-Nie no możecie nadal się tak miźgać, a my możemy iść-powiedział Suga
-NIE-krzyknęłaś z poważną miną
-Nie, dlaczego? Widać że przywykliście do siebie, jakby jedno ciało-wszyscy przed wami zaczęli się śmiać na słowa V
-Czemu nie mówiliście żebyśmy przyszli później?-powiedział z uśmiechem JiMin
-Dobra, skończcie-powiedział dość poważnie RapMon
-No ok, ale właściwie dobrze że przyszliśmy w tym momencie a nie później-powiedział Kook, a wszyscy zaczęli wchodzić do środka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz