Translate

Translate

czwartek, 19 lutego 2015

KochamBts rozdział 3

Rozdział 3 "Zamieszanie"

-Ała...-nagle poleciałaś na ziemię, ponieważ ćwiczyliście nowy układ do piosenki którą wcześniej BTS napisali.
Było ci trochę przykro, że nie pisałaś z nimi piosenki, ale nie mogliście pisać piosenki od nowa, a zwłaszcza że
była taka genialna. A układ też był niezły, tylko że w układzie musiałaś skoczyć JaungKook'owi na ręce. Choć bardzo bolało cię to że upadłaś na ziemie to i tak się śmiałaś.
Gdy nadszedł czas na przerwę. Wszyscy kątem oka ciągle na ciebie spoglądali, a szczególnie dwójka chłopaków a ty sobie myślałaś. Czy ja mam coś na twarzy? A może na ubraniu? A może nie ułożone włosy? Rumieńce na twarzy?
Ale tutaj nie oto chodziło, chodziło o to że jeszcze się do ciebie nie przyzwyczaili, rozmyślali jak to będzie z dziewczyną w zespole, ale też byłaś bardzo piękna...
Nagle RapMon zapytał;
-Idziemy coś zjeść
Wszyscy wstali, i przytaknęli liderowi zespołu łącznie i ty choć nie wiedziałaś jak masz się zachować
Dzień miną bardzo normalnie, bez żadnych sprzeczek ani wybryków tylko niestety wszyscy wróciliśmy do domu
o godzinie 20;30 byliśmy bardzo zmęczeni więc większość poszła się tylko umyć i spać.
*Następny Dzień*
Mieliście wolne, ponieważ była niedziela. Wszyscy oprócz ciebie wstali o 10.30, bo ty wstałaś o 9.00 i w tym czasie
zdążyłaś zrobić śniadanie, ogarnąć się i posprzątać trochę pokój w którym mieszkałaś ty i TeaTea. Więc jak wstali
byli bardzo zaskoczeni bo zawsze nikt nie wstawał tak wcześnie i to Jin zazwyczaj robił śniadanie, i to na  szybkiego,
bo wszyscy byli głodni. A tu naglę wstają i wszystko jest już gotowe oraz czeka na nich na stole.
Wszystko wszystkim smakowało, aż tak że został tylko stół z pustymi talerzami. A w około nie było ani jednej żywej duszy,
oczywiście oprócz ciebie. Gdyż poszli się ubrać, bo przy śniadaniu Suga zaproponował żeby oprowadzić ciebie po mieście, byłam
bardzo zdziwiona tak jak inni, ponieważ Yongi nigdy nie lubił się ruszyć z domu jak było wolne. Byliście na mieście,
a wszyscy zaczęli się wygłupiać ale ty nie byłaś lepsza, czułaś się przy nich swobodnie. Po przejściu długiego kawału drogi,
choć wam się wydawał krótki postanowiliście pójść na kolejkę górską. Od razu  wszyscy do niej popędziliście, miejsca były
dwu osobowe, więc musiałaś z kimś usiąść...
-Ahhhhhhhh....Jupppiiiiii...O mój boże...-zaczęłaś się drzeć a jednocześnie przytulałaś się do JiMina bo bałaś się że
wylecisz, ale mu to nie przeszkadzało i chwycił cię za rękę bardzo mocno, choć nie przywiązywałaś do tego zbytniego przejęcia,
spojrzałaś tylko przez chwilkę w jego oczy, gdyż kolejka zleciała na dół a wszystkich pisk aż raził w uszy.
Gdy wszyscy wyszli mieli włosy podniesione do góry, nawet obcy ludzie ale wy zaczęliście się śmiać i robić sobie selfie.
-Ale było super-powiedział Jimin, bardzo się uśmiechając i patrząc na ciebie
-To co? Idziemy jeszcze raz?-zaproponował J-hope
-Ojjj nie...prawie puściłem pawia-wypowiedział się V łapiąc się za brzuch
Wszyscy od razu zaczęli się z niego śmiać
-Ale nie mów puściłem pawia, bo nie miałeś przy sobie pawia! Ty mogłeś zwymiotować-zaśmiał się RapMon
Jin zaczął się tak śmiać że aż go złapała kolka w brzuchu. A w tedy on był pośmiewiskiem

Dotarliśmy do domu cali żywi, ale jednak bolały nas brzuchy od śmiania się.
Poszłam się umyć śpiewając przy tym nową piosenkę, oczywiście też pod prysznicem. Niestety zapomniałaś kogoś poinformować,
że idziesz się myć ponieważ wszyscy  byli na dole i tylko słyszałaś jak wchodzą do góry po schodach i nagle z nie nocka otworzyły
się drzwi łazienki w której byłaś ty zawinięta w ręcznik, a do środka wszedł V ale gdy cię zobaczył od razu się wycofał.
Zaśmiałaś się wychodząc z łazienki, ale nie na długo bo twoją uwagę przykuła rozmowa dwóch ludzi na dole..

-Ale ona jest taka piękna, zabawna, mądra- mówiła któraś z osób
-To zaproś ją na randkę-odezwał się drugi
-To nie takie proste jak się wydaję-powiedział trochę zdołowany
-Jak nie po prostu podchodzisz i pytasz czy jesteś wolna o 20.00
-Ale my zaczęliśmy się zaprzyjaźniać i nie chciał bym żeby coś się popsuło-mówił dalej
Zaczęłaś schodzić na dół ale szedł Kooki który spytał co robisz, tak naprawdę to podsłuchujesz rozmowę na dole i chciałaś
właśnie zejść i zobaczyć kto to mówił ale powiedziałaś coś w ogóle innego

-Właśnie idę do pokoju-powiedziałaś ze sztucznym uśmiechem na twarzy
-Ale przecież twój pokój jest na górze a nie na dole-zaczął się z nią kłócić, a w oczach miał iskierka zaciekawienia
-No tak...ale...ale...ale-zaczęłaś się jąkać ale odpowiedziałaś do końca-Bo ja chciałam zrobić coś do jedzenia
-Czyżby na pewno-oparł się o poręcz schodów-bo coś mi się wydaje że coś innego robiłaś
-Niby co? albo wiesz co? nie chce mi się już jeść-powiedziałaś to poszłaś do pokoju a w między czasie odwróciłaś się na Jung
który też się odwrócił i uśmiechnął a ty tylko odwzajemniłaś uśmiech
Jak weszłaś do pokoju to zobaczyłaś TeaHung który siedział na łóżku
-Możesz już iść do łazienki- powiedziałaś troch nie zachwycona bo ciągle się zastanawiałaś kto był na dole
-Oki...i przepraszam za tamto... nie  chciałem tego zrobić celowo-powiedział trochę przybity-ale przykro mi że musisz
się do mnie już od razu tak odzywać-zrobił smutną minkę
Aż serduszko ci zmiękło i zapomniałaś o całym świecie patrząc na jego piękne oczy i usta i włosy i w ogóle cały był piękny<3
-To nie tak....-wreszcie coś wyksztusiłaś-mam mały problem, a to tamto to już o tym zapomniałam i wybaczyłam, oj nie rób już
tej smutnej minki, bo serduszko mi się łamie-upsss nie chciałaś tego mówić ale samo tak jakoś wyszło
-Oj jaki problem cię męczy...-tak jakby chciał dodać jeszcze kochanie ale tego nie zrobił-choć tu opowiesz mi wszystko
Jak powiedział, tak zrobiłaś od razu bez żadnego 'ale' tak jakby miał cię na sznurkach. Pokazał ręką że masz się położyć bokiem,
a głowę położyć na jego brzuch  normalnie tak mu uległaś że to zrobiłaś. Jak już się położyłaś zaczął się bawić twoimi włosami i powiedział
-To co się stało-powiedział bardzo słodko
Ty nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Za bardzo byłaś skupiona na nim, i za bardzo chciałaś żeby ta chwila trwała w nieskończoność
czułaś jak w brzuchu lata ci ze sto motylków a twarz zaczyna się rumienić. Więc odpowiedziałaś
-Nic naprawdę- westchnęłaś
-Niestety ale nie wierze ci, znamy się już prawie dwa tygodnie i na prawdę cię polubiłem czemu mi nie chcesz zaufać-i znowu
te jego piękne, smutne oczy, nie chciałaś żeby taki był, ciebie samą to smuciło. Więc musiałaś coś zmyślić na poczekaniu
-Yyyyyy no bo wiesz...-zaczęła-mój piesek już się starzeje i boję się o niego. V z tymi słowami jednocześnie był szczęśliwy że
mu powiedziałaś a jednocześnie smutny z twojego przypadku, więc przytulił cię mocno a ty po chwili odwzajemniłaś uścisk wtulając

się w jego klatkę. Nawet nie wiedziałaś kiedy a zasnęłaś w jego objęciach.


Mam nadzieję że wam się spodoba następny rozdział  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz