Translate

Translate

wtorek, 24 lutego 2015

One shot " Domek letniskowy"


Hej, ten scenariusz jest dedykowany Martynie ( mojej przyjaciółce ). Mam nadzieję że wam też się 
spodoba. Z góry przepraszam za wszystkie błędy ortograficzne :)
Miłego czytania.
                                        -Natasha 
                                                              


One Shot „ Domek Letniskowy” 
-Przepraszam ale ja już muszę iść-powiedziała twoja przyjaciółka, przyśpieszając kroku.
-Ale miałaś jeszcze ze mną wypić kawę …-powiedziałaś podążając za nią
-Strasznie cię przepraszam-zatrzymała się-innym razem ci to wynagrodzę-pocałowała cię w czoło-ale teraz idź sama, proszę-poszła i pomachała ci na porzegnanie.
No to muszę iść sama, a ja tak nie lubię chodzić sama pić kawę, ale robi się zimno więc chyba zostanę w środku. O nie, ten dzień jest do kitu „twoje przemyślenia „
Weszłaś do kawiarni i zamówiłaś gorącą czekoladę, usiadłaś obojętnie w jakim stoliku i grzecznie zaczęłaś sprawdzać telefon. Na szczęście miałaś swoją komórkę przy sobie bo często jest tak że jaj zapominasz albo bierzesz rozładowany telefon, to była dla ciebie normalka. Jednak tym razem się ucieszyłaś bo telefon był całkowicie sprawny. Siedziałaś tak jakoś 30 min, strasznie nie chciało ci się wracać do domu, a jeszcze że padał deszcz, a nie wspomnę o wietrze……. Postanowiłaś domówić sobie jeszcze jakieś ciasto, żeby tak nie siedzieć tylko na telefonie i czymś się zająć. Znowu usiadłaś na tym samym miejscu co wcześniej, o dziwo wszyscy już wyszli z kawiarni i zostałaś sama. Strasznie dziwne uczucie, taka straszna cisza, a na dworze taki panujący nie pokój. Wzięłaś pierwszy kęs ciasta i usłyszałaś dzwoneczek, który oznaczał że ktoś wszedł do „ Café” . Aż zaniemówiłaś i wolniej zaczęłaś przeżuwać, gdyż do środka wszedł bardzo wysoki i przystojny chłopak. Wyglądał na jakieś 20 lat, miał blond włosy z kolorowymi końcówkami, był ubrany w bluzę, rurki i conversy. Twoje wzrok ciągle podążał za płcią męską, jednak żeby sobie czegoś nie pomyślał albo żeby nie zobaczył że się w niego wgapiasz czasami zaglądałaś w telefon, który musiałaś ciągle odblokowywać, bo nie poświęcałaś mu takiej uwagi. Chłopak podszedł do kafejki i sobie coś zamówił, gdy dostał swoje jedzenie poszedł usiąść, w tym akurat momencie próbowałaś na niego nie patrzeć, choć było to trudne, sama nie wiesz dlaczego po prostu było.
-Przepraszam, czy mógłbym z tobą usiąść, bo wiesz sam nie lubię siedzieć, a jest nas tu tylko dwoje-powiedział uśmiechając się do ciebie. Jednak ty byłaś takim wyjątkiem kobiety , czyli jak chłopak który ci się podoba coś do ciebie powie to ty nigdy się nie denerwujesz i zachowujesz się normalnie, jednak gdy się zakochasz to serce zaczyna szybciej bić, nogi zmieniają się w watę, rumienisz się, jąkasz, przegryzasz dolną wargę i nie wiesz co masz mówić, a i ciężej oddychasz.
-Jasne, siadaj i właśnie zauważyłam że jesteśmy tylko we dwoje. A i jak by był tu taj chłopak to chyba byś się do niego nie dosiadł, co nie ?-zaśmiałaś się, a on wgapił się w swoją kawę
-No nie, szczerz mówiąc to spodobałaś mi się jak tu przechodziłem i musiałem tu wejść-popatrzył na ciebie-co ty tam ciągle tak robisz w tym telefonie?- powiedział ale że przez chwilkę nie byłaś na nim skoncentrowana, zabrał ci go
-Ej, oddaj-wyjęłaś rękę po telefon
-Nie słuchałaś mnie więc masz za karę-wystawił ci język
-Ale ja słuchałam, naprawdę
-To co powiedziałem- zmrużył oczy a ty po nim
-No że nie mogłeś się powstrzymać tu wejść bo jestem taka piękna-zaśmiałaś się
-No dobra może trochę przekręciłaś ale masz ten telefon ale nie wchodź na niego, uzależnienie ?-zapytał popijając
-Ja nie mam żadnego uzależnienia-uśmiechnęłaś się
-Do telefonu nie, ale pewnie do czegoś innego tak-mówił chichotając po nosem
-Tak mam uzależnienie-aż wytrzeszczał oczy gdy to powiedziałaś-co się tak patrzysz ? mam uzależnienie od skubania słonecznika-oboje się roześmialiście, na cały głos tak że sprzedawczyni za kasą dziwnie się na was spojrzała
-Wiesz polubiłem cię-powiedział patrząc w twoje oczy-fajna jesteś
-No wiem i jestem jeszcze piękna, inteligentna, zabawna, ruchowa, żartobliwa….-przerwał ci
-Ej nie musisz mi mówić rzeczy które wiem-na te przemiłe słowa aż pojawiły ci się motylki w brzuchu
-Jesteś miły
-Mówiłem ci, nie mów mi rzeczy które wiem-nie wiem ale ciągle wam nie schodziły uśmiechy z twarzy
Rozmawialiście tak przez dobrą godzinkę, i jeszcze się sobie nie znudziliście, naprawdę ten chłopak ci się spodobał, a jesteś taka zacofana że nawet się nie dowiedzieliście swoich imion przez godzinę!!!
Nagle zaczęłaś się śmiać bez przyczyny
-Coś się stało, a to te narkotyki, rozumiem-roześmiał się
-W ogóle, zapomniałam się zapytać Jak masz na imię ? To nie moja wina ty mi takie prochy dałeś-oboje w przenośni leżeliście na ziemi ze śmiechu.(Tak jakby co to „narkotyki” to żart XD)
-A no fakt, ja mam na imię Namjoon, ale znajomi na mnie mówią Rap Monster, a ty ?
-Ja mam na imię _________
-Mam takie pytanie dasz mi swój numer telefonu ?-zapytał jąkając się
-No nie-jakoś tak posmutniał-bo ja nie daję nowo poznanemu chłopaku numeru, ale ty możesz mi dać swój-i znowu pokazał swoje białe kły
-A czemu nie dajesz?
-Bo nie lubię się nie cierpli wić, czy jednak zadzwoni czy nie, więc od kąt pamiętam to ja biorę numer telefonu chłopaka-on tylko przytakną i wyją telefon z kieszeni i podyktował ci numer.
Zaczęliście rozmawiać, obojętnie o czym, nie interesowało to was.
-No tutaj jesteś-nagle ktoś krzykną z drzwi wejściowych do kafejki, RapMon szybko się odwrócił-Szukaliśmy cię cały dzień-do waszego stolika podeszło sześciu chłopaków, a RapMon wydał tylko minę wkurzenia.
-Po co mnie szukaliście?-z tym pytaniem oparłaś się o krzesło i spojrzałaś na telefon
-O boże już ta godzina-mówiłaś do siebie w myślach, wytrzeszczyłaś źrenice, była 21.30, a ty musiałaś już iść do domu.
-Przepraszam-nagle przeszkodziłaś w rozmowach chłopaków i wszyscy na ciebie spojrzeli-ja już muszę iść i nie to nie przez was, za bardzo się zagadałam, pa Namjoon i wam-pomachałaś na pożegnanie i poszłaś do swojego domku.
Na następny dzień zadzwoniłaś do RapMona  i umówiłaś się z nim na następne spotkanie. Po krótkim czasie zaczęłaś coś czuć do przyjaciela, tak dobrze przeczytaliście po kilku spotkaniach, co ja mówię spotykaliście się co drugi dzień, staliście się najlepszymi przyjaciółmi.  Kiedyś chciałaś powiedzieć RapMon owi że coś do niego czujesz, ale wiedziałaś że to by było bez sensu tylko byś straciła ważną osobę, a z kąt to wiedziałaś ? Gdyż Namjoon zawsze powtarzał że cię kocha ale to jak siostrę. Więc się poddałaś i po prostu próbowałaś o nim zapomnieć. A co miałaś zrobić ? Cierpieć na pewno nie chciałaś.
-Dryg, Dryg!!! –twój telefon zadzwonił i rozniósł po sobie głuche echo.
-Halo-odebrałaś słuchawkę, nie zważając na to kto dzwoni
-Cześć, tu Namjoon, pakuj się-nawet nie zdążyłaś nic powiedzieć, gdyż telefon od razu się rozłączył
Nie wiedziałaś co robić, czy słuchać się RapMon czy wręcz przeciwnie. Po krótkim namyśle jednak zrobiłaś to co kazał, gdyż przez jakiś czas miałaś wolne, a nie chciało ci się siedzieć w domu.
Nawet nie zdążyłaś się spakować a cały zespół o którym dopiero się dowiedziałaś, gdy poznałaś bliżej Namjoona.  Ostatecznie spodobała ci się ich muzyka, ale ty i tak zostawałaś przy rapie.
Przyjechali, ale i tak musieli na ciebie czekać, bo ty nie miałaś zamiaru się spieszyć, jeszcze byś czegoś zapomniała.
-Gdzie jedziemy?-zapytałaś, jak zawsze zadowolona. Właśnie wsiadałaś do auta chłopaków.
-Jedziemy nad morze, i nie mogłaś się trochę bardziej pośpieszyć?-powiedział, nie kto inny jak Rap Mon
-Nie-powiedziałaś modyfikując głos
Droga zmierzała wam nieubłagalnie długo, choć tak nie było. Siedziałaś koło twojego przyjaciela, a gdy był ostry zakręt przypadkiem na niego poleciałaś robiącą się przy tym bardzo czerwona. Jednak nic więcej się nie zdarzyło takiego, żeby przykuło uwagę.
Byliście już na miejscu, a że miejsce zamieszkania mieliście blisko wody, to jak się wysiadło od razu z samochodu czuło się naturalny zapach bryzy.
-Będziemy mieszkać w domkach letniskowych- powiedział Jin.
-No to fajnie- powiedziałaś
-Ale, domki są dwu osobowe
-No zawsze musi być jakiś haczyk-powiedziałaś, jednak miałaś nadzieję że będziesz dzieliła go z Namjoonem.
-A ty będziesz go dzielić z JiMinem-udawałaś szczęśliwą, jednak w środku byłaś troszeczkę przygnębiona, jednak jak los tak chciał to niech tak będzie miał.
Weszłaś właśnie do domku z towarzyszem, który miał z tobą mieszkać.
-Idziesz dzisiaj na imprezę?-zapytał, kładąc torbę na łóżku
- Jaką imprezę ?-zrobiłaś dziwną minę
-Znaczy na taką potańcówkę-powiedział, a ty chciałaś zapytać, lecz nie zdążyła, bo właśnie otworzyły się drzwi, a do środka wszedł RapMon, który cię lekko przytulił i powiedział
-Idziesz się przejść?-zapytał oddalając się od ciebie
-Jasne, ale że teraz?-spytałaś patrząc na swoją walizkę która była do połowy wypakowana a do drugiej połowy nie.
-Tak-złapał cię za nadgarstek i wyprowadził na dwór.
Szliście brzegu morza, po zimnym już piachu lecz i tak w ręce trzymałaś swoje buty. Słońce po woli zachodziło robiąc po sobie kolorowe niebo, wale morze po cichu zwalniały tępa. Wszystko w o kół
wydawało się takie spokojne, ciche, bez przeszkód lecz kiedy zaczynał się dzień tak nie było.
Obydwoje wgapialiście się w wale i jej otoczenie, tylko nie na siebie. Mówiliście bardzo powoli i nie za głośno, tak z umiarem.
-A idziesz dzisiaj na potańcówkę?-nadal na siebie nie patrzyliście
-Nie, nie mam jakiejś ochoty-powiedziałaś głęboko przełykając ślinę-a ty ?
-Ja też nie……-nie wiedział co ma dalej mówić
-Jak to?-spojrzałaś na niego poważnie-przecież wszyscy chłopacy idą  i ty też miałeś iść
-No to prawda ale będą musieli iść beze mnie-powiedział drapiąc się stylu głowy- też tak jakoś mi się ode chciało. Nie chciałaś pytać o więcej chłopaka dlaczego mu się ode chciało bo nigdy by ci i tak nie powiedział. Po woli zdążaliście w stronę twojego domku, nic nie mówiąc. Nastała cisza.
-No to pa-powiedziałaś pierwsza, miałaś otwierać drzwi ale zatrzymałaś się i powiedziałaś coś jeszcze do Namjonna- No to do jutra
-No…znaczy…no tak-chłopak był jakiś podejrzany. Myślałaś tylko ,że w tym dnu stanie się jeszcze coś i nie będziesz mogła zasnąć normalnie w łóżku, nawet jego.
Miałaś w głowie mętlik, już sama nie wiedziałaś co myśleć.  Położyłaś się na łóżku, była godzina z 21. Nadal jednak myślałaś że o czymś zapomniałaś, albo coś gdzieś zostawiłaś. A zapomniałaś zostawiłaś swoje serce przy sercu RapMona, ale nie wiesz czy jego zaakceptuje twoje. Jednak teraz nie chodziło o to.
Patrzyłaś się w sufit i wyobraziłaś sobie woje myśli, jak to zawszę robią w komediach. Długo to nie było, gdyż znowu ktoś przerwał ci jakąś chwilę i otworzył drzwi, od ruchowo spojrzałaś w tamtą stronę.
Nie byłaś już taka zła, jak zobaczyłaś kto wszedł do środka i położył się koło ciebie.
-Co się stało-zapytałaś Namjonna, widziałaś że czymś jest przejęty.
-Ci iii-ten tylko zatkał ci ust swoim palcem, a ty na niego spojrzałaś a przy okazji zrobiłaś zeza, a on się uśmiechną i chyba wyluzował. Chciałaś coś powiedzieć, no ale nie mogłaś.
-Daj mi tylko coś powiedzieć-powiedział, a ty zapięłaś usta na niewidzialny suwak-No bo ja od dawna chciałem ci coś powiedzieć, ale się bałem. Jednak Chłopacy też mnie namówili żebym to powiedział i nie dusił swoich uczuć do ciebie-na te słowa przełknęłaś ślinę i rozszerzyłaś swoje oczy.-Bo od dłuższego czasu coś do ciebie czuję. Na początku to podobałaś mi się tylko, potem się w tobie zauroczyłem, a teraz zakochałem, sory nie umiem mówić o swoich uczuciach-uśmiechnęłaś się-ale chyba nie muszę ci mówić że jesteś dla mnie, od jakiegoś tygodnia najważniejsza na świecie i nie chciałbym cię stracić, bo to już pewnie wiesz, więc jeśli nie czujesz tego co ja to i tak zostańmy przyjaciółmi, dobrze?-ty tylko się uśmiechnęłaś
-Dobrze-nagle i na jego pięknej twarzy zastał uśmiech-ale…ale ja też coś do ciebie czuję-położyłaś swoje ręce na jego. On nie chciał nic mówić i szybko wydostał się z twojego uścisku żeby dotknąć twoich policzków. Zbliżył się i dotkną twojego nosa, zatrzymał się jeszcze na chwilkę żeby zobaczyć czy y tego w ogóle chcesz. Jednak ty nie stawiałaś oporów. I wasze usta spotkały się, zakleiły się w jedność. Wasze pocałunki pogłębiały, przeszły z jednego zwykłego, do tysiąca i to z języczkiem.
Nagle on wstał z waszą bliskością do góry. Staliście a on podejmował ruchy których nie mogłaś pojąć. Teraz obił cię o ścianę, oczywiście dosyć lekko więc nie poczułaś bólu. Wasz pocałunek na razie się nie rozerwał. Po woli zaczęłaś wkładać ręce pod koszulkę, nie wiedziałaś co sama robiłaś, lecz strasznie cię ponosiło, a dopiero zaczęliście chodzić.
Jednak wasze miźganie przerwały znowu te idiotyczne drzwi. Oczywiście ty zawszę zwalałaś całą winę na przedmioty, ale to nie ważne. Do środka weszło sześciu chłopaków, znaczy nie weszło do końca bo stało w przejściu ze zdziwienia patrzeli na ciebie i na niego. Właśnie staliście przy ścianie, byliście strasznie blisko siebie, a ty trzymałaś ręce pod jego koszulką . Osoby które stały w przejściu aż rozszerzyły oczy i zaczęły chichotać pod nosem, na wasz widok. A wy w szybkim tępię wróciliście do najzwyczajniejszej pozycji. Czyli stanęliście przodem do nich i na odpowiednią odległość od siebie.
-Nie no możecie nadal się tak miźgać, a my możemy iść-powiedział Suga
-NIE-krzyknęłaś z poważną miną
-Nie, dlaczego? Widać że przywykliście do siebie, jakby jedno ciało-wszyscy przed wami zaczęli się śmiać na słowa V
-Czemu nie mówiliście żebyśmy przyszli później?-powiedział z uśmiechem JiMin
-Dobra, skończcie-powiedział dość poważnie RapMon
-No ok, ale właściwie dobrze że przyszliśmy w tym momencie a nie później-powiedział Kook, a wszyscy zaczęli wchodzić do środka                    
       
    

         






piątek, 20 lutego 2015

KochamBts rozdział 4

4 Rozdział "Nie wiesz co masz zrobić"
Gdy się obudziłaś leżałaś w swoim łóżku, a koło ciebie siedział JiMin. Bardzo byłaś zdziwiona.
-Coś się stało?-zapytałaś otwierając usta
-Nic...tylko-patrzył na ciebie bardzo zatroskany- tylko chciałem się o coś zapytać
-No to przecież pytaj-powiedziałaś z uśmiechem
-YYYYYYmmmm...no bo wiesz- przybliżył się do ciebie trochę
-No nie wiem, ale za to ty wiesz i możesz pytać chyba się za to nie zabiję-patrzyłaś głęboko w jego
przepiękne oczy
-Poszła byś ze mną na spacer-patrzył na ciebie błagalnie
Nie wiedziałaś co masz powiedzieć, przecież jesteś zauroczona w TaeTae i jeszcze po tym wczorajszym.
-ymmmmm...ale-mówiłaś przegryzając dolną wargę-ale kiedy?
-Kiedy chcesz-uśmiechną się, myślał że dasz mu szansę-może jutro?
-Dał byś mi jakąś chwilkę na zastanowienie się?-nie wiedziałaś co masz myśleć
-J-j-jasne-powiedział trzymając się za szyję-ale pamiętaj że jak nie będziesz chciała to ja cię nie
zmuszam-dotkną twojego policzka i wyszedł. Po jego wyjściu od razu położyłaś cię na brzuchu, a twoja głowa wylądowała w poduszce.
-AAAAHHHHHHH....Boże co ja mam zrobić-darłaś się do poduszki
Miałaś w głowie tysiąc tysięcy myśli i nagle pomyślałaś że musisz z kimś porozmawiać. A najbliżej
byłaś z Kook'im, oczywiście nie biorąc pod uwagę V i JiMina. Od razu wyszłaś z łóżka, poszłaś na dół rozglądając się czy w pobliżu nie ma TaeHunga i JiMina,  nie chciałaś ich napotkać, ale też szukałaś Jung.
Gdzie on jest? A co jak on jest u siebie w pokoju? A jeśli rozmawia z V a co gorsza z Jiminem?
Miałaś czarne myśli.
Jak zeszłaś na dół, zauważyłaś jak szedł Jimin więc szybko padłaś na ziemię, za kanapę. Widziałaś
jak wchodzi do góry i też chciałaś podbiec do niego i go przytulić, bo widziałaś jak smuta. Pewnie
dlatego że czeka na moją odpowiedź.
-Ufff....-westchnęłaś-poszedł do swojego pokoju-nie chciałaś żeby przez ciebie cierpiał, odwróciłaś
wzrok, bo słyszałaś jak ktoś idzie. Podbiegłaś do niego złapałaś go za nadgarstek i pociągnęłaś za sobą, a on o mało się nie wywrócił
-Matko, co się stało?-zapytał przejęty JungKook
-Musisz ze mną porozmawiać i mi doradzić to jest bardzo ważne- zatrzymałaś się i rzuciłaś się na jego
szyję. Kooki nie wiedział co się dzieje więc odwzajemnił uścisk i położył swoją głowę na twoim ramieniu. Po krótkim czasie odeszłaś z jego uścisku. I spojrzałaś w jego słodziutkie oczka
-To o czym chcesz porozmawiać-zapytał patrząc jeszcze głębiej w twoje oczka
-Zobaczysz-powiedziałaś pokazując swoje ząbki-tylko nie możemy rozmawiać tutaj
-A gdzie byś chciała?-rozglądną się po domie
-Pójdziemy na spacer-złapałaś go za rękę i pociągnęłaś za sobą. Tak na prawdę nie chciałaś go łapać za  dłoń, ale tak jakoś wyszło. Też zdziwiło cię to że nie wyrwał się z twojego uścisku ani nie zaprzeczył
jak powiedziałaś spacer. Ale nie zwróciłaś na to zbytniej uwagi.
Byliście na dworze a ty zaczęłaś rozmowę
-No bo leży mi na sercu jedna sprawa-miała mówić dalej ale on ci przerwał
-A czemu w ogóle poprosiłaś mnie o rozmowę?-zapytał spoglądając na ciebie
-Bo...bo...-nie wiedziałaś czy masz to powiedzieć-bo jesteś moim przyjacielem-po tych słowach Jung
spojrzał w dół, a przy tym uśmiechną się aż tak że nie mógł znowu być poważny
-To wiesz co?-spojrzał na ciebie z zaciekawieniem-najpierw pójdziemy na jabłka w czekoladzie, a potem  powiesz mi co cię męczy
-Jasne-zrobiłaś to co chciał nie tylko dlatego że uwielbiałaś jabłka w czekoladzie, ale też dlatego
że dobrze się czułaś w jego towarzystwie, tak naprawdę nie znałaś go od tej strony, od tej romantycznej...
Jak już kupiliście jabłka chciałaś o coś zapytać ale nie byłaś pewna
-Chciała bym się o coś ciebie zapytać-od razu po tych słowach spojrzał na ciebie-kim ja dla ciebie jestem?
Kooki nie wiedział co ma powiedzieć, przełkną głośno ślinę i się odezwał
-Yyymm... no przyjaciółką-od razu ci ulżyło, bo jakby powiedział że kimś więcej nie mogła byś z nim porozmawiać
-A czemu się pytasz?-z tymi słowami podniósł brwi do góry
-A tak oooo-powiedziałaś gryząc jabłko
-A zapomniałem mieliśmy porozmawiać
-Bo...ja...ostatnio.. nie wiem czy mam ci to mówić i nie wiem od czego mam zacząć
-Najlepiej od początku- uśmiechną się do ciebie
-Tak to prawda...ale to nie takie proste-powiedziałaś patrząc na swoje stopy-Bo pamiętasz jak ostatnio podsłuchiwałam rozmowę dwóch osób które rozmawiały na dole-z tymi słowami Jung przytakną i się uśmiechną  pokazując swoje piękne ząbki-no to wtedy po tej rozmowie poszłam do pokoju i V mnie zapytał co się stało  no więc nie mogłam mu tego powiedzieć, zmyśliłam coś wtedy on mnie przytulił i czułam się po prostu jak  w niebie, ale w tym dniu jeszcze na tej kolejce przytulałam się do Jimina i w ogóle...
-No na razie rozumiem co chcesz mi powiedzieć ale dokończ-powiedział do ciebie ze spuszczoną miną
-No a dzisiaj przyszedł do mnie Jimin i się spytał czy pójdzie z nim na randkę...
-No i w czym problem-Kooki mówił to z uśmiechem i z taką łatwością w głosie
-Bo chodzi o to że ja.. ja.. ja coś czuje do.. do.. do TaeTae-z tymi słowami Kooki przegryzł wargi i spuścił wzrok
-I chodzi o to że ja coś czuje do niego ale Jimin mnie zaprosił na randkę i...-Kooki jej przerwał
-No a czy ty czujesz coś do JiMina?-zapytał, kompletnie nie wiedziałaś co odpowiedzieć, bo sama nie znałaś odpowiedzi-Halo jesteś tam?
-Tak jestem tylko że...ja sama nie znam odpowiedzi
Kooki uśmiechną się
-Jak możesz nie znać odpowiedzi? Ta odpowiedź znajduje się tutaj-wskazał na twoje serduszko, a ty aż się wzruszyłaś i delikatnie go przytuliłaś
-Dziękuje
-Za co ?
-Za twoją radę i w ogóle za twoją obecność- Kooki aż pomrugał kilka razy z niedowierzeniem
-To co zamierzasz zrobić?-spytał
-A ty co mi radzisz? Mam pójść z nim na spacer?-spytałaś oddalając się tylko od niego o jeden krok
-Mogła byś pójść z nim żeby tylko zobaczyć jak będzie nikt przecież nie mówi że od razu będziecie razem-Jung mówił te słowa z trudem, nawet nie patrzy na ciebie tylko w drugą stronę.
Spojrzałaś na zegarek i zobaczyłaś że jest 16.00, upłynęły 4 godziny, ale dla ciebie to nie było coś wielkiego
-Idziemy?-spytałaś
On tylko przytakną.
Gdy byliście niedaleko domu zatrzymałaś cię  i powiedziałaś
-Dziękuje ci, bez ciebie nie wiem co bym zrobiła, wiesz co kocham cię tak po przyjacielsku i nigdy cię nie opuszczę obiecuję-teraz Kooki to cię przytulił i bardzo się ucieszył z tego co powiedziała.
Jak była godzina 18.00, zdecydowałaś się porozmawiać z JiMinem
-Hej, wiesz co ?-zaczęłaś
-Hej i nie wiem, ale chcę wiedzieć
-Zgadzam się pójść z tobą jutro na spacer-Jimin aż podniósł  wzrok na na ciebie, wyją ręce z kieszeni i się uśmiechną
-To o której godzinie-od razu było po nim widać jak bardzo się cieszy
-Może o 15?
-Jasne, oczywiście, jesteśmy umówieni- z tymi słowami przytulił cię a ty po tym odeszłaś, widziałaś jak tylko się  obraca za tobą
Reszta dnia minęła bardzo normalnie, oglądnęłaś z chłopakami jakąś komedie i o 23.30 poszłaś spać nawet wszyscy poszli
już spać. Spałaś jak zabita, ale coś to zburzyło obudziłaś się w środku nocy była w tedy 2.00 w nocy. Nie wiedziałaś co
się stało, zdawało ci się że ktoś cię obudził, ale nic nie zauważyłaś więc położyłaś się znowu
-_____-ktoś zawołał twoje imię, podniosłaś głowę a V siedział na łóżku, tak się przestraszyłaś że usiadłaś
-Co się stało-zapytałaś bardzo przejęta
-Nie będziesz się ze mnie śmiała-TaeTae usiadł na łóżku po turecku ściskając poduszkę, a ty w tym czasie zapaliłaś światło
-No co ty, powiedz co się stało
-No bo śniły mi się koszmary-powiedział i patrzył na ciebie błagalnie
-Oj biedny- powiedziałaś to i zrobiłaś smutną minkę-a co ci się śniło?
-Że zżerały mnie wielkie, ogromne pająki-miałaś malutki uśmieszek na twarzy
-Pewnie nie zaśniesz sam co nie?-TeaHung potakną-to wiesz co chodź tu, chyba zaśniesz ze mną?-
-Tak-V wstał
Gdy już leżeli razem TeaTea znowu się odezwał
-______, bo jeszcze jeden koszmar mi się śnił-z tymi słowami odwróciłaś się w jego stronę, a dłoń położyłaś na jego  klatce piersiowej
-Jaki?
-Że odeszłaś od naszego zespołu i już nigdy cię nie zobaczyłam-powiedział to spoglądając ci w oczy
Patrzeliście sobie w oczy przez dobre 5 minut i widziałaś w nich całą prawdę, a on w twoich też

-Słodki jesteś-powiedziałaś to kładąc się głową na jego ramieniu i w takiej pozycji zasnęliście

czwartek, 19 lutego 2015

One shot-Miłość od pierwszego spojrzenia

                                                             One shot "Miłość od pierwszego spojrzenia"
-Że co?!-wszyscy krzyknęli z oburzeniem i z krzywymi minami na mordkach
-To że, całymi dniami siedzicie w domu przed telewizorem-mówił producent-i żebyście się tak  nie nudzili, to pójdziecie
do Dodatkowej szkoły muzycznej. Przynajmniej coś porobicie nawiążecie nowe znajomości..-chciał mówić dalej ale przerwał mu  Jin
-Ale po co? przecież ja mam już 23 lata i już jestem za stary na jakąś szkołę-mówił zakładając ręce na krzyż na klatce piersiowej
-Po to żebyście się jeszcze douczyli jakiś rzeczy związanych z muzyką, a szkoła jest od 18 do 25 lat, jest to szkoła  dla bardzo utalentowanych osób i nieliczni się tam dostaną- teraz podniósł głos o pół tonu-idziecie jutro z rana na godzinę 8.00 i koniec i kropka-wyszedł i zatrzasną za sobą drzwi, a chłopcy musieli iść do domu, bez żadnego gadania i tak pewnie nic by nie wskórali, poddali się ale byli troszeczkę zdenerwowani i wkurzeni...
-Jak to będzie?-każdy powtarzał sobie w myślach, bali się trochę że nowo poznane osoby ich nie polubią, lub nawet znienawidzą.
A po za tym muszą jutro z samego rana wstać a była przecież już godzina 22.00, więc było to trochę dziwne ale poszli bardzo szybko spać.
*Następny Dzień*
-AAaaaaaa-mówił JungKook ziewając i rozciągając się-ale się wyspałem, która to godzinka-nagle podniósł głos i przerażony
wstał i zaczął się ubierać-Aigooo jest już 9.00 rano-wyszedł z pokoju i zaczął budzić innych uczestników BTS. Wstali w takim szybkim tępię, jak nigdy dotąd, byli nawet gotowi w 30 min. Po ich minach było widać, że nie jest za ciekawie.
Wyszli z domu w takim stresie że jak JiMin zamykał drzwi, to mu się aż tak ręka trzęsła, że nie mógł kluczem trafić do dziurki  od zamka. Podszedł do niego RapMon i szybko to zrobił żeby już nie przedłużać. Doszli do auta, ale mieli chyba dzisiaj pecha bo się zepsuło, nie mogło odpalić.
-No dzisiaj chyba nie pojedziemy samochodem-mówił Jin trzaskając drzwiczkami od wozu-musimy iść na pieszo
-To dalej-powiedział najmłodszy
Ale oni nie szli spokojnie, tylko biegli jak najszybciej mogli. O dziwo, dziwne że się nie spocili a ni nic, przecież na dworze  było chyba z 28 stopni, jak nie więcej. A słońce przypiekało ich jak kiełbaski na grillu. Jedna, pierwsza dobra rzecz w tym dniu, byli już bardzo blisko szkoły, wtargnęli do niej, nie zważając na nic. Teraz już podeszli  do tablicy korkowej, bo strasznie bolały ich nogi, no ja nawet się nie dziwię skoro mieli taki kawał od swojego domku do tego budynku
w którym teraz byli. Dowiedzieli się że mają teraz zajęcia w ostatniej sali na korytarzu, ale na pierwszym piętrze.
Byli koło drzwi, na czele grupy stał Kooki, dał swoją małą rączkę na klamkę, ale jednocześnie tak szybko jej nie nacisną, zastanawiał się dużo, ale po mimo tego zrobił to i wszedł jako pierwszy do środka. Staną jak wryty z trochę poszerzonymi oczami. Gdyż stałą tam bardzo piękna, młoda i bardzo utalentowana dziewczyna, którą byłaś ty. Śpiewałaś właśnie piosenkę, smutną, prawie dorównywała ci pięknością. Ale chyba dorównać nic ci nie dało, nawet wszyscy w klasie, nawet w szkole uważali że to ty jesteś najbardziej atrakcyjna.
Z odruch spojrzałaś na pierwszą osobę która weszła, zobaczyłaś Kook'iemu w oczy tak jak on ci, chociaż go nie znałaś to i tak pod twoim pięknym noskiem się pojawił lekki, ale to lekki uśmieszek, niezauważalny. Lecz w środku, nawet nie wiadomo dlaczego, ale był większy. Czułaś jakby cię coś z nim wiązało, jakby właśnie ci tego w życiu brakowało, tego spojrzenia, nie, nie, nie, jakby brakowało ci tej osoby. Spojrzałaś na Jung, prawdziwie bez żądnych kłamstw i wydawało się że on zrobił to samo, mogłaś zobaczyć co tylko chciałaś w jego przepięknych oczach, centralnie wyglądaliście jak szczere zakochane w sobie osoby. Troszkę niefortunnie dla ciebie, bo śpiewałaś piosenkę, która wpadła w takie słowa, oczywiście musiałaś ją zaśpiewać, znaczy mogłaś przerwać ale nie przyszło ci to do głowy albo może dlatego że po prostu nie chciałaś.
-And I pray to be only yours, I know now you're my only hope...- Kooki uśmiechną się, nawet nie mógł powstrzymać uśmiechu, teraz patrzał w twoje oczy ze sympatią, czułaś jak rumienisz się na zewnątrz jak i w środku, patrzyłaś na niego, tak jakby nie było nikogo w okuł. Zdenerwowana przerwałaś śpiewać, lecz nie
mogłaś oderwać wzroku od przystojnego chłopca. Jednak przerwał ci głos, lubianego nauczyciela , a był on lubiany, gdyż nigdy nie krzyczał na swoich uczniów, był
wyrozumiały i...i...i po prostu fajny
-No...no...no chłopcy, chyba jesteście nowi?-zapytał patrząc na siedem osób które stały, prawie rzecz biorąc stali na środku klasy, tylko przytaknęli bez żadnego słowa, ale znalazł się jeden chłopaczek który nie patrzył na nauczyciela, tylko na ciebie, chyba...chyba...chyba coś poczuł jak śpiewałaś-to siadajcie gdzieś, gdzie jest wolne miejsce, a tylko nie tu-wskazał miejsce palcem-bo tu siedzi nasza _________, a właśnie _________ co ja mam ci teraz postawić ze śpiewania, wiesz przepięknie śpiewałaś i bardzo cię lubię, dobra siadaj już masz tą szóstkę-z tymi słowami aż ci ulżyło, ale za nim się obejrzałaś wszyscy chłopcy siedzieli już w jakiś miejscach, koło ciebie było miejsce wolne i miałaś nadzieję że pozostało nienaruszone. Ale myliłaś się, gdyż gdy tylko rozmawiałaś z nauczycielem najmłodszy rzucił się na to miejsce. Podeszłaś do ławki bardzo spokojnie i tak też usiadłaś w trochę, dużej odległości od chłopaka. Jak usiadłaś na miejscu, on obdarzył cię bardzo słodkim spojrzeniem, a ty się nawet nie zastanowiłaś i oddałaś urocze spojrzenie.
Zbliżała się ostatnia lekcja.
-______, a w ciebie kto wkłada pieniądze żebyś stałą się sławna, czyli inaczej do jakiej....-nauczyciel chciał mówić dalej ale mu przerwałaś
-Ja ??? ja teraz należę do wytwórni "Gwiazdka", ale niedługo odchodzę..-teraz przerwał ci nauczyciel
-Ale dlaczego? przecież to jest jedna z najlepszych wytwórni na świecie
-Bo należę do niej już 3 lata i chcę coś zmienić-mówiłaś bawiąc się długopisem '
-I gdzie pójdziesz? A to nie jest tak że to oni cię wyrzucają?  A tak po za tym to przecież to ta wytwórnia zrobiła tak, że teraz jesteś sławna na całym świecie i ostatnio nawet mówili o tobie w wiadomościach, W WIADOMOŚCIACH w których się rozmawia co się dzieje na świecie, a pojawiłaś się tam ty, chyba każdy by tak chciał.
-Nie, ja sama odchodzę a producent mi nawet mówił że jak mi się nigdzie nie spodoba to mogę w każdej chwili wrócić, a skoro jestem taka sławna to nawet w innej wytwórni też tak będzie, a ostatnio po tym właśnie jak mówili o mnie w wiadomościach że odchodzę, miałam chyba ze sto telefonów czy nie chciałabym należeć  do ich wytwórni i musiałam wszystkie odrzucać, bo na samym początku zadzwoniła do mnie wytwórnia BigHit i właśnie jutro jadę tam żeby podpisać kontrakt. Kooki  od razu podniósł głowę jak powiedziałaś wytwórnię do której on też należy, uśmiechną się tak że pokazał swoje białe ząbki ale natychmiast opuścił głowę, żeby tylko nie było widać jak się cieszy z tej wiadomości. Nareszcie nadszedł koniec szkoły. Wychodziłaś właśnie z ładnego budynku, gdy nagle usłyszałaś jak ktoś woła twoje imię, szybko się odwróciłaś
-Skąd znasz moje imię?-pierwsze twoje pytanie i pierwsza twoje słowa do obcej osoby z którą siedzisz w ławce
-Słyszałem jak wszyscy się tak do ciebie zwracają, jestem JungKook ale możesz mi mówić Kook-powiedział patrząc w twoje piękne, wielkie oczy z uśmiechem. Miałaś  wrażenie że zawsze widzisz swojego nowo poznanego przyjaciela z uśmiechem na twarzy.
-Okej Kook, tak w ogóle nie zdążyliśmy się jeszcze poznać, przepraszam
-Za co? przecież to nie twoja wina że tylko zdążyłaś dla mnie zaśpiewać...-powiedział czekając na twoją reakcję
-Ale ja zawsze przepraszam, jeśli jest mi z jakiegoś powodu smutno-powiedziałaś teraz ty patrząc na jego reakcję, czułaś jakbyś znała go od dawna i jakbyś mogła z nim porozmawiać o wszystkim-A tamto, to nie śpiewałam dla ciebie-uśmiechnęłaś się tak jak byś miała się roześmiać
-Jest ci smutno z tego powodu że jeszcze się nie poznaliśmy?-zapytał zatrzymując się i już nie miał uśmiechu na ustach-jesteś taka słodka- i szedł dalej i znowu ten jego piękny uśmiech, któremu nie mogłaś się oprzeć-a tamto to wiem że też coś poczułaś.-z tymi słowami zaczerwieniłaś się, wiedziałaś że to co mówi, to prawda. Szliście, a on był zadowolony że z tobą wygrał i że miał rację. Doszliście do twojego domu.
-No to pa-pomachałaś i zdążałaś w kierunku furtki
-Ej-na te słowa odwróciłaś się-pa pa, pa pa  słodziaku
-A skąd wiesz że jestem taka słodka? Próbowałeś?
-Nie, ale jeśli mogę to zrobić-wzięłaś po woli głęboki oddech nie wiedząc co powiedzieć
-Nie...nie..nie...nie musisz, pa-poszłaś machając na pożegnanie, otworzyłaś drzwi i z szybkim tempem weszłaś do środka zamknęłaś drzwi i oparłaś się o nie siadając  na podłodze, przegryzając dolną wargę.
*Następny Dzień*
Nie musiałaś iść do szkoły, bo była sobota, ale musiałaś iść do wytwórni, więc powoli zaczęłaś się szykować. Tak naprawdę to wolałaś iść do szkoły, żeby znowu spotkać nową osobę, do której zaczęłaś coś czuć, a może ci się tylko wydawało, bo czułaś się w jego otoczeniu bardzo...bardzo....nie ważne
Byłaś już na miejscu, poszłaś do odpowiedniej sali, szczerze mówiąc to byłaś przed czasem 30 minut ale nie chciałaś tyle czasu siedzieć w domu. Otworzyłaś drzwi a tam mieli próbę jacyś inni ludzie. Ale skądś już znałaś te przepiękne twarzyczki, nagle ci się przypomniało. Było to 6 nie znanych ci jeszcze chłopaków ale jeden z nich to był Kooki. Drzwi były bardzo ciche, wręcz bez dźwięku jak się je otwierało, więc weszłaś do środka tak żeby nikt cię nie zobaczył. Słuchałaś jak ich wszystkich głosy się ze sobą zgrywały. Nadszedł czas na twoje prawdziwe przyjście, więc wyłoniłaś się z kryjówki i podeszłaś do producenta.
-Oooo, ______ wreszcie jesteś, to co idziemy-na słowa tylko przytaknęłaś i poszłaś za mężczyzną
Gdy już cię nie było w pokoju, chłopacy zaczęli gadać ze sobą
-No co, Kooki podoba ci się ta nowa?-zapytał JiMin
-Ona nie jest nowa tylko ________-powiedział trochę oburzony-ona jest bardzo fajną osobą i nie pozwolę abyś na nią mówi NOWA
-Okej, uspokój się- zaśmiał się trochę z Kook i poklepał go po głowie-Ona ci się nie podoba a może nawet się nie zauroczyłeś, Kook ty się ZAKOCHAŁEŚ
-Co ty pleciesz, wcale że nie-mówił nie dowierzając sam w to co mówi, nie chciał żeby chłopacy później coś do ciebie gadali
-Przecież od razu widać na pierwszy rzut oka, jak na nią patrzysz, jak jej bronisz, jak o niej mówisz....-chciał mówić dalej ale Jung mu przeszkodził
-No dobra może mi się trochę podoba...
-Trochę? przecież widać że sam nie wierzysz w to co mówisz-mówił JiMin z lekkością w głosie-czego się boisz przyznać?
-Dobra, zakochałem się i się nie boję przyznać-wszyscy przerwali rozmawiać, bo drzwi się na nowo otworzyły a w nich okazałaś się ty i producent, Kook się zaczerwienił z nadzieją żebyś tego nie słyszała co on przed dosłownie chwilą powiedział. I jak chciał tak się stało, gdyż ty nic nie słyszałaś
-Mam dla was taką propozycję-mówił producent patrząc raz na ciebie a raz na chłopaków
-Jaką?-odezwał się lider
-BO chciałbym żebyście nagrali z kilka piosenek, z _________, co wy na to?
-NO możemy-odezwał się Kooki głęboko oddychając-ale czy _______ się zgodziła?
-Tak, zgodziła się i bardzo się cieszę że się zgodziliście-już miałaś wychodzić z producentem gdy nagle zawołał głos JiMina
-A czy ona będzie z nami mieszkać?-zapytał, a Kooki spojrzał na niego ze złością w oczach po czym JiMin od razu się poprawił-Znaczy ________?
-Nie, chyba że chcielibyście-na te słowa od razu się uśmiechnęłaś, ale ukrywałaś swoją radość na to pytanie
-Ymm... no nie wiem-powiedział RapMon, ale jak spojrzał na smutną minę Jung to szkoda mu się go zrobiło i pomyślał że może jednak wytrzyma z dziewczyną pod jednym
dachem-no znaczy, możemy razem mieszkać
-Jak chcecie to ________, może nawet już jutro się wprowadzić- i jak powiedział tak zrobiłaś
Nadszedł następny dzień i nadszedł czas na przeprowadzkę, o dziwo wszyscy cię przyjęli z otwartymi ramionami, DOSŁOWNIE. Wszyscy na twoje przyjechanie zaczęli cię przytulać.
Tak szczerze, bardzo się cieszyłaś że będziesz mieszkać z nimi, lepiej ich poznasz i w ogóle.
*
Po jakimś miesiącu, napisałaś jedną piosenkę z zespołem i już ją wydaliście. Zgrałaś się bardzo z zespołem, a najbardziej z Kookim był to twój najlepszy przyjaciel, jakiego droga mogła ci postawić. Bardzo się cieszyłaś że jesteś z nim tak blisko, ale był to tylko twój przyjaciel, lecz on chyba do ciebie czuł coś więcej,  ale bał się ci to wyjawić, nie chciał zepsuć waszej przyjaźni, nawet nic nie podejrzewałaś. Był właśnie poniedziałek i godzina 20.00. A ciebie jeszcze nie było w domu, Jung bardzo się o ciebie martwił, gdyż było bardzo ciemno na dworze, a ty zawsze wracałaś do domu wcześnie. Była 21.00, potem 22.000, next 23.00, wszyscy już spali, lecz nie on, nie mógł zapomnieć o tobie, myślał że coś ci się stało, same czarne, nawet najczarniejszych myśli mu chodziły po głowie, aż obgryzał paznokcie, a nigdy tego nie robił, bardzo mu zależało na tobie i aż mu łezka poleciała z jednego oka na myśl że coś ci się stało a on nie miał okazji powiedzieć  ci co do ciebie czuje, nawet spędził z tobą aż tak dużo czasu ile chciał, nigdy nie dotkną twojego policzka a co gorsze nawet ust. Był zrozpaczony a zbliżała się 24.00, gdy nagle usłyszał trząśnięcie drzwi i twoje kroki zdążające do twojego pokoju. Od raz wstał z łóżka i popędził do twojego pokoiku.
-_________, co się stało, czemu tak późno wracasz do....-nie dokończył, gdy usłyszał twój płacz, aż go serduszko zabolało, na twój zrozpaczony wygląd, choć
miałaś twarz schowaną w poduszki choć i tak czuł jak się czujesz
-Idź sobie, nie chcę z tobą rozmawiać-powiedziałaś to bardzo oschle, tak...tak...tak jakby to on coś by ci zrobił, zabolały go twoje słowa, ale teraz nie zwracałaś  na to uwagi
-_______-powiedział, podchodząc do ciebie, usiadł na twoim łóżku i przytulił się do ciebie, zawsze cię pocieszał jego uścisk, w ogóle jego bliskość. Ale teraz
miałaś to gdzieś i odsunęłaś się od niego-nie oddalaj się ode mnie, i powiedz co się stało.-przez dłuższy czas nie usłyszał odpowiedzi-______-teraz podniósł  głos, tak że jeszcze nigdy nie słyszałaś tak głośnego Jung-_________, powiedz coś-złapał cię za ramiona i potrząsną
-CHCESZ WIEDZIEĆ O CO MI CHODZI???-usiadłaś na łóżku i spojrzałaś w jego oczy, zapłakana i teraz to oboje krzyczeliście, ale jak Kooki zobaczył jaka jesteś  zrozpaczona  przyciszył głos
-Tak, powiedz mi skarbie
-Byłeś kiedyś w kimś zakochany a ten ktoś w tobie nie? pewnie nie i nie wiesz co teraz czuję-chciałaś się znowu położyć na łóżku ale on złapał twoją rękę i znowu  posadził na miejscu
-Wiem....wiem-jąkał się-wiem jak to jest, co teraz czujesz
-No właśnie-aż poleciały ci kolejne łzy po zaczerwienionych policzkach od łez-czuję się po prostu koszmarnie, złość, zazdrość i wszystko co złe rozsadza mnie od środka, to niechciane uczucie, które czujesz każdego dna kiedy patrzysz na tą osobę, to przestraszenie co sobie pomyśli gdy powiesz jej co czujesz, a jak zepsujesz przyjaźń a jak dojdzie do tego że przez to że wyjawiłeś swoje uczucia ta osoba cię opuści, albo nie będzie chciała z tobą rozmawiać. TO BOLI WIESZ? NAPRAWDĘ, NIE MA CHYBA GORSZEGO BÓLU, OD TEGO-darłaś się i nie zwracałaś uwagi czy inni śpią czy nie-to zapotrzebowane uczucie od drugiej osoby, a nagle dowiadujesz się że to nie to, że nie możesz mieć tej osoby. Że musisz o niej zapomnieć, i zapomnieć o swoim przepiękny uczuciu o tym że nigdy nie będziesz szczęśliwy z tą osobą, nie będziesz mógł dzielić z nią szczęścia, uczucia i miłości, nic, a co gorsza nie będzie tak jak kiedyś, to przerażenie w jej oczach gdy nie wie co ma powiedzieć, nie da się opisać tego bólu, a wszyscy mówią że będzie dobrze ale to tylko dlatego że nigdy nie czuli odepchnięcia od kochanej osoby, oni nie  wiedzą co my teraz czujemy, NAPRAWDĘ I NIKOMU TEGO NIE POLECAM, nigdy więcej tak nie chcę, wole być sama niż-spojrzałaś w jego oczy zapłakana- żyć z uczuciem odepchnięcia przecież to ciągle będziesz pamiętać i po prostu NIE, NIE, NIE-uderzyłaś dłońmi o łóżko, byłaś taka słaba z cierpienia-CIERPIĘ, WIESZ I TERAZ NIC MNIE NIE POCIESZY CZUJESZ SIĘ JAK JAKAŚ ZABAWECZKA, KTÓĄ KTOŚ WYKORZYSTAŁ-z twojego cierpienia aż Jung poleciała jedna łezka po policzku
-kto cię zranił?-powiedział po cichu, nie chciałaś odpowiadać mu na to pytanie, jednak on nie dawał za wygraną -_______, kto?-potrząsną tobą i krzykną
chciałaś to wykrzyczeć ale nie dawałaś rady-___________, odpowiedz MI, MÓW...
-TY...-spojrzałaś w jego oczy z przerażeniem, co teraz będzie dalej, czy właśnie w minutę zepsółaś waszą przyjaźń, ale nie chciałaś żeby coś powiedział więc mówiłaś
dalej-TY, TY MNIE ZRANIŁEŚ, CZUŁAM COŚ DO CIEBIE OD DŁUŻSZEGO CZASU, ALE TO BOLI....BOLI MNIE TA MIŁOŚĆ TO UCZUCIE KTÓRYM CIĘ DAŻĘ, WIĘC PO PROSTU MUSZĘ
ZAPOMNIEĆ O....-nie zdążyłaś nic powiedzieć, gdyż twoje i Kookieo wargi się zbliżyły, a ty czułaś słony posmak od łez na języku, zamknęłaś oczy, chciałaś się
od niego oderwać, gdyż to jego obecność sprawiała ci ból ale nie mogłaś, miałaś do niego słabość. Oderwał się od ciebie
-Też cię kocham _________, i nie mów że cię ranię, bo mnie to boli, za bardzo cię kocham i proszę nie rań mnie i zawszę przy mnie bądź-jeszcze raz leciutko zbliżył się
do twojich warg, miał cię pocałować ale zdążyłaś coś powiedzieć

-Obiecuję-i wasze wargi się złączyły, tylko chciałaś żeby ta chwila trwała wiecznie. <3





Przepraszam za wszystkie błędy 

KochamBts rozdział 3

Rozdział 3 "Zamieszanie"

-Ała...-nagle poleciałaś na ziemię, ponieważ ćwiczyliście nowy układ do piosenki którą wcześniej BTS napisali.
Było ci trochę przykro, że nie pisałaś z nimi piosenki, ale nie mogliście pisać piosenki od nowa, a zwłaszcza że
była taka genialna. A układ też był niezły, tylko że w układzie musiałaś skoczyć JaungKook'owi na ręce. Choć bardzo bolało cię to że upadłaś na ziemie to i tak się śmiałaś.
Gdy nadszedł czas na przerwę. Wszyscy kątem oka ciągle na ciebie spoglądali, a szczególnie dwójka chłopaków a ty sobie myślałaś. Czy ja mam coś na twarzy? A może na ubraniu? A może nie ułożone włosy? Rumieńce na twarzy?
Ale tutaj nie oto chodziło, chodziło o to że jeszcze się do ciebie nie przyzwyczaili, rozmyślali jak to będzie z dziewczyną w zespole, ale też byłaś bardzo piękna...
Nagle RapMon zapytał;
-Idziemy coś zjeść
Wszyscy wstali, i przytaknęli liderowi zespołu łącznie i ty choć nie wiedziałaś jak masz się zachować
Dzień miną bardzo normalnie, bez żadnych sprzeczek ani wybryków tylko niestety wszyscy wróciliśmy do domu
o godzinie 20;30 byliśmy bardzo zmęczeni więc większość poszła się tylko umyć i spać.
*Następny Dzień*
Mieliście wolne, ponieważ była niedziela. Wszyscy oprócz ciebie wstali o 10.30, bo ty wstałaś o 9.00 i w tym czasie
zdążyłaś zrobić śniadanie, ogarnąć się i posprzątać trochę pokój w którym mieszkałaś ty i TeaTea. Więc jak wstali
byli bardzo zaskoczeni bo zawsze nikt nie wstawał tak wcześnie i to Jin zazwyczaj robił śniadanie, i to na  szybkiego,
bo wszyscy byli głodni. A tu naglę wstają i wszystko jest już gotowe oraz czeka na nich na stole.
Wszystko wszystkim smakowało, aż tak że został tylko stół z pustymi talerzami. A w około nie było ani jednej żywej duszy,
oczywiście oprócz ciebie. Gdyż poszli się ubrać, bo przy śniadaniu Suga zaproponował żeby oprowadzić ciebie po mieście, byłam
bardzo zdziwiona tak jak inni, ponieważ Yongi nigdy nie lubił się ruszyć z domu jak było wolne. Byliście na mieście,
a wszyscy zaczęli się wygłupiać ale ty nie byłaś lepsza, czułaś się przy nich swobodnie. Po przejściu długiego kawału drogi,
choć wam się wydawał krótki postanowiliście pójść na kolejkę górską. Od razu  wszyscy do niej popędziliście, miejsca były
dwu osobowe, więc musiałaś z kimś usiąść...
-Ahhhhhhhh....Jupppiiiiii...O mój boże...-zaczęłaś się drzeć a jednocześnie przytulałaś się do JiMina bo bałaś się że
wylecisz, ale mu to nie przeszkadzało i chwycił cię za rękę bardzo mocno, choć nie przywiązywałaś do tego zbytniego przejęcia,
spojrzałaś tylko przez chwilkę w jego oczy, gdyż kolejka zleciała na dół a wszystkich pisk aż raził w uszy.
Gdy wszyscy wyszli mieli włosy podniesione do góry, nawet obcy ludzie ale wy zaczęliście się śmiać i robić sobie selfie.
-Ale było super-powiedział Jimin, bardzo się uśmiechając i patrząc na ciebie
-To co? Idziemy jeszcze raz?-zaproponował J-hope
-Ojjj nie...prawie puściłem pawia-wypowiedział się V łapiąc się za brzuch
Wszyscy od razu zaczęli się z niego śmiać
-Ale nie mów puściłem pawia, bo nie miałeś przy sobie pawia! Ty mogłeś zwymiotować-zaśmiał się RapMon
Jin zaczął się tak śmiać że aż go złapała kolka w brzuchu. A w tedy on był pośmiewiskiem

Dotarliśmy do domu cali żywi, ale jednak bolały nas brzuchy od śmiania się.
Poszłam się umyć śpiewając przy tym nową piosenkę, oczywiście też pod prysznicem. Niestety zapomniałaś kogoś poinformować,
że idziesz się myć ponieważ wszyscy  byli na dole i tylko słyszałaś jak wchodzą do góry po schodach i nagle z nie nocka otworzyły
się drzwi łazienki w której byłaś ty zawinięta w ręcznik, a do środka wszedł V ale gdy cię zobaczył od razu się wycofał.
Zaśmiałaś się wychodząc z łazienki, ale nie na długo bo twoją uwagę przykuła rozmowa dwóch ludzi na dole..

-Ale ona jest taka piękna, zabawna, mądra- mówiła któraś z osób
-To zaproś ją na randkę-odezwał się drugi
-To nie takie proste jak się wydaję-powiedział trochę zdołowany
-Jak nie po prostu podchodzisz i pytasz czy jesteś wolna o 20.00
-Ale my zaczęliśmy się zaprzyjaźniać i nie chciał bym żeby coś się popsuło-mówił dalej
Zaczęłaś schodzić na dół ale szedł Kooki który spytał co robisz, tak naprawdę to podsłuchujesz rozmowę na dole i chciałaś
właśnie zejść i zobaczyć kto to mówił ale powiedziałaś coś w ogóle innego

-Właśnie idę do pokoju-powiedziałaś ze sztucznym uśmiechem na twarzy
-Ale przecież twój pokój jest na górze a nie na dole-zaczął się z nią kłócić, a w oczach miał iskierka zaciekawienia
-No tak...ale...ale...ale-zaczęłaś się jąkać ale odpowiedziałaś do końca-Bo ja chciałam zrobić coś do jedzenia
-Czyżby na pewno-oparł się o poręcz schodów-bo coś mi się wydaje że coś innego robiłaś
-Niby co? albo wiesz co? nie chce mi się już jeść-powiedziałaś to poszłaś do pokoju a w między czasie odwróciłaś się na Jung
który też się odwrócił i uśmiechnął a ty tylko odwzajemniłaś uśmiech
Jak weszłaś do pokoju to zobaczyłaś TeaHung który siedział na łóżku
-Możesz już iść do łazienki- powiedziałaś troch nie zachwycona bo ciągle się zastanawiałaś kto był na dole
-Oki...i przepraszam za tamto... nie  chciałem tego zrobić celowo-powiedział trochę przybity-ale przykro mi że musisz
się do mnie już od razu tak odzywać-zrobił smutną minkę
Aż serduszko ci zmiękło i zapomniałaś o całym świecie patrząc na jego piękne oczy i usta i włosy i w ogóle cały był piękny<3
-To nie tak....-wreszcie coś wyksztusiłaś-mam mały problem, a to tamto to już o tym zapomniałam i wybaczyłam, oj nie rób już
tej smutnej minki, bo serduszko mi się łamie-upsss nie chciałaś tego mówić ale samo tak jakoś wyszło
-Oj jaki problem cię męczy...-tak jakby chciał dodać jeszcze kochanie ale tego nie zrobił-choć tu opowiesz mi wszystko
Jak powiedział, tak zrobiłaś od razu bez żadnego 'ale' tak jakby miał cię na sznurkach. Pokazał ręką że masz się położyć bokiem,
a głowę położyć na jego brzuch  normalnie tak mu uległaś że to zrobiłaś. Jak już się położyłaś zaczął się bawić twoimi włosami i powiedział
-To co się stało-powiedział bardzo słodko
Ty nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Za bardzo byłaś skupiona na nim, i za bardzo chciałaś żeby ta chwila trwała w nieskończoność
czułaś jak w brzuchu lata ci ze sto motylków a twarz zaczyna się rumienić. Więc odpowiedziałaś
-Nic naprawdę- westchnęłaś
-Niestety ale nie wierze ci, znamy się już prawie dwa tygodnie i na prawdę cię polubiłem czemu mi nie chcesz zaufać-i znowu
te jego piękne, smutne oczy, nie chciałaś żeby taki był, ciebie samą to smuciło. Więc musiałaś coś zmyślić na poczekaniu
-Yyyyyy no bo wiesz...-zaczęła-mój piesek już się starzeje i boję się o niego. V z tymi słowami jednocześnie był szczęśliwy że
mu powiedziałaś a jednocześnie smutny z twojego przypadku, więc przytulił cię mocno a ty po chwili odwzajemniłaś uścisk wtulając

się w jego klatkę. Nawet nie wiedziałaś kiedy a zasnęłaś w jego objęciach.


Mam nadzieję że wam się spodoba następny rozdział  

KochamBts rozdział 2

2 rozdział " Powoli"
Twoja  głowa krążyła po całej sali żeby zaleźć miejsce do schowania, nagle cię olśniło. Przecież
możesz się schować za sprzętem do nagrywania. Zrobiłaś to w ostatniej chwili, bo akurat drzwi
się otworzyły.
-Jest tu jakaś dziewczyna?- ktoś zapytał
Chłopacy wymieniali ze sobą spojrzenia, nie wiedząc co odpowiedzieć, a ty zastanawiałaś się
kto wszedł do środka, ponieważ nie widziałaś tej osoby, ale nie wiadomo skąd znałaś ten głos.
Był męski, bardzo niski i donośny. Nie mogłaś się tak chować, nawet już się nie bałaś, z tego
powodu że wiedziałaś kto jest tajemniczą osobą, znaczy myślałaś że to jest ta osoba, niestety
nie miałaś pewności
-Halo? Chłopki? Jesteście obecni?- zapytał
Po tych słowach wyszłaś ze swojej oryginalnej kryjówki. A wszyscy wlepili swoje piękne oczy w ciebie.
Ty najpierw spojrzawszy na chłopaków, nie znając nawet ich imion. Zamknęłaś oczy, gdy miałaś zobaczyć  na tajemniczą osobę. Uśmiechnęłaś się widząc swojego bliskiego z rodziny. On odwzajemnił uśmiech,
podszedł do ciebie i wyściskał cię mówiąc przy tym;
- Boże, przez ciebie miałem tyle kłopotów-mówił śmiejąc się- ale cieszę się że jesteś. Mówiłem ci że
masz wsiąść dokumenty ,a ty zamiast tego sprytnie dostałaś się do budynku.
-Wiem, trudno było mi to zrobić ale tylko taki pomysł mi wpadł do głowy- mówiłaś, uśmiechając się pod nosem
Chwila milczenia, nikt nie wiedział co ma powiedzieć. Szczególnie siedem osób które nie było w temacie.
Nagle odezwał się Brajan
-Wiesz w ogóle dlaczego tak bardzo chciałem żebyś przyjechała? albo chociaż może domyśliłaś się?
-Bo chciałeś mnie zobaczyć- powiedziałaś niepewnie
-To też, ale pamiętasz może, że jak byłaś mała, mówiłem ci że kiedyś cię wypromuje, tak dokładnie to
po osiemnastym roku życia, bo zakochałem się w twoim głosie
Patrzyłaś się na niego nie dowierzając co właśnie powiedział. Nie pamiętałaś tego zdarzenia ze swojego życia, może dlatego że byłaś bardzo mała.
-Naprawdę tak było?-spytałaś
-Tak, nie mógłbym cię oszukać-mówił przekonująco 
-Ale skąd wiedziałeś że akurat skończyłam osiemnaście lat?
-A to już nie ważne- mówił dalej powoli- więc mam małą prośbę?
-Jaką?-troszku bałaś się bo wiedziałaś o co chodzi
-Zaśpiewała byś dla mnie?
Po krótkim namyśleniu, jednak zgodziłaś się
-Dobrze, ale tak przy wszystkich?-spytałaś z opuszczonymi brwiami
-Tak, przecież wiesz że dobrze śpiewasz- mówił te wszystkie rzeczy bardzo pogodnie
Krępowałaś się, ale nie chciałaś łamać serca nowo poznanemu wujkowi. Chociaż nawet jak z nim rozmawiałaś
czułaś jakbyś go znała od dawna, łączyła was jakaś więź, ale nie wiedziałaś dlaczego, więc nazywałaś go nowo poznanym.
Zaśpiewałaś swoją ulubioną piosenkę, w której są bardzo wysokie tony. Po skączeniu otworzyłaś oczy a wszyscy  bili ci brawo. Patrzałaś zdziwiona

-Fałszowałam? Czy było aż tak źle?-zapytałaś z krzywą miną
-Coś ty, zaśpiewałaś po prostu genialnie-po tych słowach uśmiechnęłaś się, ale to nawet nie było kłamstwo  jak mówił tak było.
-Chciałbym cię wypromować, ale najpierw zatańczysz coś?-po tych słowach spojrzałaś mu prosto w oczy z niedowierzeniem.
-Spróbujęęęęęę

Choć dobrze się czułaś, gdy tańczyłaś w rytm muzyki, zawsze myślałaś że tańczysz jak byś była pijana, to tak nie było.
I wszyscy w około mówili ci to, to i tak trzymałaś się swojego.
Po włączeniu muzyki nie patrzyłaś na nikogo, bo byś się jeszcze bardziej stresowała.
Zatańczyłaś z całych sił, byłaś cała różowa a wręcz czerwona na twarzy.

-No wiesz...nie chcę ci tego mówić...ale to było-byłaś przejęta że zrobiłaś z siebie klauna-po prostu wspaniałe-uśmiechnęłaś
się, pokazując swoje białe ząbki, mówił dalej-to co? Idziemy podpisywać kontrakt
Gdy ruszył ty jeszcze stałaś w miejscu, dopiero gdy twój wujek się obrócił i cię zawołał, ruszyłaś
W jednej chwili stałaś się piosenkarką i własnością Big Hit, ale i tak się z tego cieszyłaś, w tamtej chwili myślałaś że już nic ci nie
popsuje dnia... Jednak myliłaś się.
Po chwili weszliście to tego samego pomieszczenia co wcześniej, a przedstawiciel wytwórni, (twój wujek) poznał cię z zespołem , a po chwili jeszcze dodał
-No jedzcie do domu, a ty _____ będziesz dzieliła pokój z V...-chciał mówić dalej ale mu przeszkodziłaś
-Mówisz do mnie?-wujek potakną głową, po czym mówiłaś dalej-a który to?-spytałaś, choć przed chwilą wszyscy się poznaliście
Brajan wskazał palcem mówiąc
-Tak ogólnie to będziesz mieszkała z wszystkimi siedmioma, ale w pokoju będziesz z TeaTea, a i jeszcze-dodał po chwili-nagrasz z nimi jakieś piosenki.
Wszyscy spojrzeli za niego trochę zdziwieni, ale i tak musieli się zgodzić. Więc wszyscy ruszyli do domu. w czasie krótkiej drogi rozmawiali o błahostkach.
Wszyscy poszli do swoich pokoi, w tym ty i V. V położył się na łóżku, a ty zaczęłaś się rozpakowywać, nie zajęło ci to długo czasu
więc szybko położyłaś się na łóżku.
Po chwili milczenia TeaTea  odezwał się do ciebie;
-Co tam u ciebie? Jak miną nerwowy dzień?-od razu można był zobaczyć że V trochę się denerwuje z tobą rozmawiać.
-A wszystko dobrze, a z tym drugim to nie przypominaj to był naprawdę męczący dzień-odpowiedziałaś bardzo spokojnie
Później jeszcze rozmawialiście jak wygląda w Polsce a jak w Korei? Jak się czuje? Od razu złapaliśmy wspólny język.
Jak usiadłaś na łóżku a on potem i spojrzeliście sobie w oczy, zarumieniłaś się, nawet nie mogłaś zaprzeczyć że ci się nie podobał
Nawet można było trochę to zauważyć że podobał ci się TeaTea, ale V też bardzo dużo uśmiechał się jak z tobą rozmawiał,

też próbował patrzeć w twoje oczy jak najdłużej, a jak myślał że poszłaś spać to cichutko powiedział pod nosem 'ciekawe czy zwróciłaby na mnie uwagę'.



Z góry przepraszam za błędy ortograficzne ^.^

KochamBts rozdział 1

1 rozdział "Zdziwienie"
-Nareszcie odlatuje ten samolot, który leci do Korei Południowe- powiedziałaś trochę  zawiedziona

Nie chciałaś troszku tam lecieć, bo ostatnio oglądałaś dużo filmów kręconych w Korei lub w Chinach
i wszystkie kończyły się tragicznie. Jednak twój wujek bardzo cię na to namawiał...
Trochę dziwne jesteś Polką i masz wujka Koreańczyka. Mama zawsze ci tłumaczył że twoja siostra ożeniła
się z Koreańczykiem, bo bardzo go kochała, ty byś tak nie mogła

Gdy już byłaś na miejscu czekałaś na odprawę, była bardzo bardzo długa kolejka, jednak właśnie
ty miałaś szczęście i byłaś na samym początku. Wyszłaś ze swoją walizką i od razu w oczy rzuciła
ci  się mała limuzyna, koło której stał jakiś obcy mężczyzna ubrany w garnitur, trzymał w ręce
tabliczkę na której było napisane twoje imię i nazwisko. Podeszłaś do niego i nawet nie zdążyłaś
nic zrobić, a on już ci powiedział że masz wsiąść do tego auta. Gdy już byłaś w środku ciągle
się zastanawiałaś:
Co robi twój wujek? Gdzie pracuje? Czy jest aż tak bogaty żeby z błahego powodu wynajmować limuzynę?
Przecież on prawie w ogóle mnie nie zna

-Gdzie jedziemy?- zapytałaś prowadzącego. Jednak przez krótki czas nie dostałaś odpowiedzi
-Najpierw do mieszkania żeby odłożyć twoją torbę, a potem do pracy twojego wujka- odpowiedział
bardzo sztywno
-A gdzie pracuje mój wujek?- zapytałaś bardzo zaciekawiona, niestety nie dostałaś odpowiedzi

Byliście już w mieście, nagle limuzyna się zatrzymała, a kierowca powiedział żebyś wyszła. Zrobiłaś
to co kazał. Gdy już wyszłaś szybko się odwróciłaś, ponieważ limuzyna odjeżdżała. Trochę się
zawiesiłaś na czarnym aucie które  odjeżdżało powoli, ale jak znikło z horyzontu od razu wszystko
ci się przypomniało. Ponownie się obróciłaś i byłaś bardzo zaszokowana.

-Co? wytwórnia Big Hit? O co w ogóle chodzi?-powiedziałaś po cichu do siebie, byłaś bardzo zaskoczona
jak i zdziwiona

Biegłaś szybko do drzwi i chciałaś je otworzyć jednak zatrzymał cię ktoś. To był ochroniarz

-Najpierw karta wejścia i dowód- powiedział trochę groźnie

Nie wiedziałaś co powiedzieć. Przecież wujek wysłał ci tą kartę i powiedział żebyś wzięła ją i dowód
po to żeby dostać się do jego pracy.
Ahhhhhh... ty głuptasie zostawiłaś ją w torbie która jest w mieszkaniu

-Przepraszam, ale zapomniałam, jestem siostrzenicą  Brajana  Hastero- tak się nazywał twój wujek.
 Ochroniarz patrzył na ciebie tak jakby miał się zaraz roześmiać, jednak tego nie zrobił

-Każda tak mówi-powiedział bez przejęcia- bez dokumentów nie wejdziesz

Oddaliłaś się o kilka metrów, wymyślając plan jak masz się dostać do środka. Nareszcie wymyśliłaś,
w myślach zaświeciła ci się niewidzialna żarówka nad głową. Podeszłaś do ochroniarza i krzycząc
mówiłaś

-Aigooooo, niech pan spojrzy- uniosłaś rękę na wysokości barku, a twoja dłoń pokazała miejsce po
twojej prawej stronie- oni się biją

Ochroniarz spojrzał w tamto miejsce jakby to była prawda, a ty w tym czasie ominęłaś go
i wślizgnęłaś się do wytwórni.
Byłaś zestresowana szybko podbiegłaś do tablicy korkowej na której pisało że Brajan jest w sali
025, biegłaś korytarzem, a jak się oglądnełaś wysoki, umięśniony mężczyzna (ochroniarz) wchodził
do środka, na szczęście cię nie zauważył.
Gdy stanęłaś przed drzwiami pokoju, miałaś w głowie multum pytań, bałaś się tam wejść, jednak
przełamałaś lody i to zrobiłaś
Weszłaś i stanęłaś koło drzwi, ku swojemu zdziwieniu zobaczyłaś tylko dużą salę taneczną, a w niej
było siedmiu przystojnych chłopaków, którzy siedzieli na podłodze i zajadali arbuza.

Stałaś jak wryta, czułaś jak policzki ci się czerwienią. A każdy z chłopaków otworzył szeroko
oczy i uchylił lekko oczy, nie wiedzieli co się dzieje. W tym czasie myślałaś tylko o jednym żeby
szybko coś się stało aby odciągnąć napiętą sytuację

Niestety nic się nie stało.

Więc odeszłaś od drzwi kilka kroków, siedem wzroków podążało za tobą, chciałaś coś powiedzieć.
Ale usłyszałaś kroki które szły w  tę stronę, były coraz bliżej i bliżej i jeszcze raz bliżej.
Czułaś zdenerwowanie w stu procentach, a także 100 pytań o które będą cię pytać.
Jakby twoje nogi zmieniły się w korzenie, nie mogłaś nimi ruszyć. Ale jednak musiałaś gdzieś się

schować, nie mogłaś przyjechać tu na darmo!!!!